Polacy walczyli o to, by w finale zagrać z Cloud9, które już raz w tym turnieju pokonali. Virtus.pro dobrze rozpoczęło to spotkanie, wygrywając pierwsza mapę de_cache 16:12 i w tym momencie wystarczyło ugrać jeszcze jedną, by zapewnić sobie grę w finale.


Dobrze jednak wiemy, że Fnatic jest bardzo silnym zespołem i nie z takich sytuacji już wychodził. Na wybranej przez siebie mapie (de_cache było mapą Virtus.pro) de_overpass Polacy nie mieli szans - przegrali 3:16 i wszystko miało się rozstrzygnąć na de_dust2.

 

Od dawna niestety wiadomo, że mapa ta nie jest najlepsza w wykonaniu Virtusów, więc nadzieje zostały szybko rozwiane - porażka 9:16 i w cały meczu 1:2 spowodowała, że Polacy zakończą ten turniej na miejscach 3-4, zgarniając za to osiągnięcie 25 000 dolarów.

 

O 100 000 dolarów i tytuł mistrza ESL ESEA Pro League powalczą w niedzielnym finale Fnatic oraz Cloud9, które wyeliminowało wczoraj Counter Logic Gaming. Początek spotkania o godzinie 18:30.