Artykuł budzi mnóstwo skrajnych emocji. Dowiadujemy się, że w 2010 roku Casillas wyrzucił rodziców ze spółki, którą wcześniej wspólnie stworzyli, a która miała zarządzać jego inwestycjami (majątek w okolicach 30 milionów euro). Bramkarz Realu zadbał jednak o przyszłość i rodziny, i swoją. Wręczył im 5 milionów euro oraz zobowiązał się do płacenia 9300 euro miesięcznie przez 15 lat. Czego zażądał wzamian? Tak zwanego paktu o nieagresji. Rodzice nie mogą mówić o nim bądź o jego bliskich złych słów. To powodowało mnóstwo mniejszych lub większych sporów, kiedy pytano ich o menadżera syna (Carlo Cutropię) czy też partnerkę (Sarę Carbonero).

Nie chcę, żeby ktoś go wykorzystał. Po prostu niech mu dobrze doradzają, żeby nie skończył na przykład jak spłukany Vítor Baía czy czyszczący toalety Brehme - mówi ojciec Ikera.

Rodzice przyznali także, że nie wybierają się na pożegnalną konferencję syna, chyba że sam ich o to poprosi. Wolą lepiej spożytkować ten czas, jak na przykład wybierając się na wakacje. Jak sami dodają - "nie chcą brać udziału w teatrze Florentino Pereza".

Prezes Realu to dość drażliwy temat. Rodzice Casillasa chcieli zachować spokój, ale po prostu nie potrafili. Niechęć wobec Pereza była zdecydowanie za silna, by powstrzymywać emocje. - Nigdy go nie chciał, bo jest niski. On woli wyższych. Zawsze miał obsesję na punkcie Buffona. [Ikera] traktowano inaczej niż innych zawodników. Oczerniano go w ciągu ostatnich 5 lat - mówi matka.

Matkę Ikera boli także fakt, że Casillas przenosi się do FC Porto. Sama  była już przerażona wtedy, kiedy jej syn szukał domu w Rzymie! To mocno ją niepokoiło, ale dopiero transfer do Portugalii przelał czarę goryczy. Dodała także, że nie miałaby nic przeciwko... Barcelonie.

Porto to drużyna z Segundy B [trzecia liga hiszpańska] dla osoby o statusie Ikera. Mistrz świata nie może skończyć w Porto. Mógł odejść, gdzie chciał. Ja nie miałabym problemu, gdyby przeszedł do Barcelony, bo oni są dżentelmenami. Wysłali go do odkurzacza zamiast do czegoś na miarę maszyny parowej.

Ojciec także wrzucił kamyczek do ogrodu Pereza poprzez kwestionowanie pojawiających się ofert za Ikera. Dodał też, że prezes Realu chce zaoszczędzić 25 milionów euro na odszkodowaniu. Klub wypuszcza informacje o ofertach i podaje wiadomości o tych, które go interesują. Każdy wiedział, że Iker jest w okresie pełnej dojrzałości i wzbudziłby zainteresowanie każdego klubu w Europie. Jednak oczywiście prezes nie chce, żeby przeszedł do silnego klubu, żeby nie zdarzyło się to, co miało miejsce z Moratą czy Morientesem - mówi.