Enrique podzielił się z dziennikarzami swoją opinią na temat odległych wyjazdów organizowanych w ramach przygotowań do sezonu na konferencji prasowej tuż po wylądowaniu w Los Angeles. "Barca" we wtorek zmierzy się towarzysko z Los Angeles Galaxy. W kolejnych dniach w USA czekają ją spotkania z Manchesterem United i Chelsea Londyn.

 

- Szczerze mówiąc, wolałbym nie jeździć w takie trasy. Dany kraj może być świetny, ale taki wyjazd wiąże się z wieloma niekorzystnymi aspektami, jak np. "jet lag". Rozumiem, że klub ma swoje zobowiązania, a rywale w rozgrywanych wówczas turniejach mogą być interesujący, ale to samo można byłoby zrobić w Europie. Musimy jednak zaakceptować obecną sytuację - zaznaczył 45-letni trener.

 

Wielu amerykańskich kibiców piłki nożnej liczyło, że zobaczy na żywo próbkę umiejętności największych gwiazd mistrza Hiszpanii. Przebywający obecnie na urlopach po rywalizacji w Copa America Argentyńczycy Lionel Messi i Javier Mascherano, Brazylijczycy Neymar i Dani Alves oraz Chilijczyk Claudio Bravo dołączą jednak do drużyny, gdy ta wróci już z tournee.

 

- Wszyscy chcą oczywiście oglądać najlepszych na świecie, ale ich odpoczynek i regeneracja są priorytetem - zastrzegł Enrique.

 

Jego podopieczni sezon rozpoczną - jako triumfatorzy Ligi Mistrzów - od zaplanowanego na 11 sierpnia meczu o Superpuchar UEFA w Tbilisi. Rywalem "Barcy" będą zawodnicy Sevilli, którzy wygrali ostatnią edycję Ligi Europejskiej.