Karolina Owczarz: Poznałeś w końcu nazwisko kolejnego rywala. To Kubańczyk Yasmany Consuegra, który ma na koncie siedemnaście zwycięstw i jedną porażkę.


Artur Szpilka: Jestem szczęśliwy, bo to bardzo dobry rywal. Przede wszystkim doświadczony amator. Należy się tylko cieszyć. Przegrał co prawda ostatnio z Dominicem Breazeale, ale to kawał chłopa i moim zdaniem do trafienia w tył głowy Kubańczyk prowadził na punkty. Na pewno czeka mnie ciężkie zdanie i to nie będzie łatwa robota. On jest mojego wzrostu, podobne zasięg ramion i waga, szykuje się ładne dla oka starcie. Wiem, na co mam się szykować. Nie mogę się doczekać i oczywiście wyjdę do ringu, aby go zranić.


To chyba jednak wciąż nie jest „to”? Kibice czekają na poważniejsze wyzwania.


Pewnie nie, ale obecnie nie myślę o tym. Myślę tylko o najbliższym rywalu. Powoli buduję swoją pozycję w Stanach Zjednoczonych. To jest dla mnie najważniejsze, a wydaje mi się, że z walki na walkę jest coraz lepiej. 14 sierpnia i tak najważniejszym wydarzeniem będzie starcie mojego przyjaciela Krzysztofa Głowackiego z Marco Huckiem i to właśnie możliwość zdobycia pasa przez Polaka powinna kibiców cieszyć najbardziej.


Skoro już wspomniałeś o walce Głowackiego z Huckiem, to muszę zapytać o werdykt jaki prognozujesz.


Krzysiek to jeden z moich przyjaciół i bardzo w niego wierzę. Wierzę, że stać go na wygraną. To chłopak, który nie pęka, a przede wszystkim ma mocny cios. To niewygodny pięściarz i szykuje się ciekawa walka. Cały ten wieczór zapowiada się rewelacyjnie. Będzie walka Głowackiego, moja, a także Macieja Sulęckiego i Kamila Łaszczyka. Każdy z nas jest wysoko w rankingach i to będzie taka przełomowa gala, która może być przetarciem szlaku dla innych polskich zawodników.


Ciągle mówi się, że pod koniec roku masz stoczyć walkę z poważniejszym rywalem. Kto to może być?


Wiem, ale nie powiem! Miał być Lucas Brown, ale on ma inne plany, więc odpadł. Teraz trzeba poczekać. Priorytetem jest jednak Consuegra.


Będziesz chciał pokazać coś nowego 14 sierpnia?


Postaram się pokazać wszystko to, czego się nauczyłem. Chcę pokazać troszeczkę innego Szpileczkę, czyli przede wszystkim cały czas próbować tych ciosów podbródkowych. Styl robi walkę. Pamiętajmy, że Consuegra to nie jest zawodnik, który na sztywno będzie wszystko przyjmował. On ma pojęcie o boksie.


Cały czas jesteś tak bardzo zachwycony życiem i treningami w Stanach Zjednoczonych?


Oczywiście. Mam okazję oglądać z bliska krokodyle i inne dzikie zwierzęta, a papużki mi śpiewają pod oknem. Męczący jest jednak ten upał. To jest fajne przez tydzień, a nie jak się tutaj mieszka. Co do treningów, to są zupełnie inne. Mam wspaniały kontakt z Ronniem Shieldsem, jestem nim naprawdę zachwycony. On mi we wszystkim pomaga, nie tylko boksersko. Myślę, że razem zajdziemy na ten wymarzony szczyt.