Po zakończonym na siódmej pozycji ubiegłym sezonie Jabłoński musiał układać zespół od nowa. Ze Stomilu odeszło dziewięciu zawodników, w tym najskuteczniejszy napastnik - strzelec 12 goli - Wołodymir Kowal (Bruk-Bet Nieciecza).

 

Szkoleniowiec jest jednak pełen optymizmu, co do możliwości przebudowanej drużyny. Choć - jak zastrzegł - dopiero rozgrywki zweryfikują to, czy udało mu się odbudować zespół na miarę poprzedniego.

 

Według Jabłońskiego, celem jego piłkarzy ma być bezpieczne miejsce w środku tabeli. - Kilka klubów mocno szykuje się do awansu, więc nawet ten środek tabeli może nie być łatwy. Piłkarze są gotowi zostawić na boisku mnóstwo zdrowia, a jeśli wystarczy im umiejętności, to powinniśmy sprawić sporo niespodzianek, jeśli chodzi o wyniki.

 

Stomil zgłosił do rozgrywek 25 zawodników. Przed sezonem do drużyny przyszło 11, w tym Grzegorz Lech i Łukasz Suchocki, którzy już kiedyś w Olsztynie grali. Klub stara się jeszcze, żeby w nowym składzie znalazł się b. pomocnik Widzewa, 25-letni Japończyk Tsubasa Nishi.

 

W okresie przygotowawczym olsztynianie trenowali na zgrupowaniu w Jarocinie. W sparingach ponieśli porażki z Olimpią Grudziądz (0:1) i Lechem Poznań (0:3), natomiast zwyciężyli Wartę Poznań (1:0) i Jarotę Jarocin (2:0). W rozegranym w ub. tygodniu meczu pierwszej rundy Pucharu Polski pokonali u siebie Sandecję Nowy Sącz (2:0).

 

Komisja ds. licencji Klubowych PZPN po analizie wniosku licencyjnego zgodziła się, żeby Stomil podejmował rywali na Stadionie Miejskim w Olsztynie. Klub został jednak objęty nadzorem infrastrukturalnym, co oznacza, że ma wykonać na obiekcie określone przez komisję poprawki.

 

Zespół będzie mógł grać u siebie dzięki zamontowaniu przed ponad miesiącem sztucznego oświetlenia, co dostosowało stadion do wymogów PZPN. To pierwszy etap modernizacji tego obiektu. Większość meczów w minionym sezonie Stomil rozgrywał - jako gospodarz - w Ostródzie.

 

W maju klub przekształcono ze stowarzyszenia kultury fizycznej w spółkę akcyjną, co było niezbędne do otrzymania licencji na grę w 1. lidze. W przerwie zimowej, po rezygnacji głównego sponsora, stowarzyszenie wpadło w finansowe tarapaty i ogłosiło upadłość. Zadłużenie sięgało 800 tys. zł, a piłkarzom nie wypłacano pensji przez trzy miesiące. Powołanie spółki akcyjnej stało się możliwe, dzięki pomocy władz miasta, które wyłożyło z własnego budżetu 500 tys. zł i stało się większościowym udziałowcem.

 

Jak przyznał prezes Stomilu Olsztyn SA Mariusz Borkowski, utworzenie spółki i montaż jupiterów sprawiły, że klub rozwiązał dwa najważniejsze problemy. Zaznaczył jednak, że nie udało się jeszcze całkiem pozbyć "garbu" po zaszłościach, związanych z działalnością w poprzedniej formule prawnej. Rozwiązania wymaga sprawa należności, związanych z postępowaniem układowym, które przejęto wraz z prawami od stowarzyszenia. Z tego powodu maksymalna pensja dla nowych zawodników nie może być wyższa niż 5 tys. zł.

 

Borkowski dodał, że Stomil stara się zbudować nowy wizerunek - chce udowodnić, że jest klubem pewnym i stabilnym. Działacze pracują też nad pozyskiwaniem kolejnych sponsorów - jak zaznaczył prezes - "nie tylko wielkich, ale też tych małych".

 

Stomil rozpocznie pierwszoligowe rozgrywki 1 sierpnia meczem na wyjeździe ze spadkowiczem z ekstraklasy zespołem PGE GKS Bełchatów.

 

Z zespołu odeszli: Witalij Bierezowski, Łukasz Jamróz, Yasuhiro Kato, Wołodymir Kowal (Bruk-Bet Nieciecza), Roman Maczulenko, Arkadiusz Mroczkowski, Naoya Shibamura, Igor Skoba, Tomasz Wełnicki (Zawisza Bydgoszcz).

 

Przyszli: Bartosz Bartkowski (Warmiak Lukta), Igor Biedrzycki (Znicz Pruszkow), Wojciech Dziemidowicz (Drwęca Nowe Miasto Lubawskie), Piotr Karłowicz (Arka Gdynia), Rafał Kujawa (GKS Katowice), Grzegorz Lech (Arka Gdynia). Michał Leszczyński (Wisła Puławy), Jarosław Ratajczak (Pogoń Siedlce), Łukasz Suchocki (Chojniczanka), Paweł Tomkiewicz (MKS Korsze), Rafał Śledź (powrót po kontuzji).