Obie drużyny zmierzyły się ze sobą kilka tygodni wcześniej, w finale mistrzostw Azji. W tamtym spotkaniu górą byli Japończycy (3:1), ale Iran wystawił na turniej swą kadrę B.

 

Pindera: Recepta na sukces

 

Pierwszy set miał niezwykle wyrównany i emocjonujący przebieg. Wynik bardzo długo krążył wokół remisu. Japończycy pierwsi mieli piłkę setową, gdy zagrywka Kentaro Takahashiego podskoczyła na taśmie i zaskoczyła irańskich przyjmujących. W kolejnej akcji Shahram Mahmoudi obił blok rywali i rozpoczęła się długa rywalizacja na przewagi. Zarówno jedna, jak i druga strona mogła rozstrzygnąć tę partię. Atak Yuki Ishikawy dał piłkę setową Japończykom (32:31), a w kolejnej akcji Farhad Ghaemi pomylił się w ataku, kończąc seta.

 

Kolejne sety to coraz słabsza postawa podopiecznych Slobodana Kovaca, którzy nie tyle nie mogli, co wyraźnie nie chcieli nawiązać walki z rywalami. W drugiej odsłonie Persowie mieli przewagę jedynie w pierwszych akcjach, ale już na pierwszej przerwie technicznej cztery oczka zaliczki wypracowali Japończycy. W końcówce siatkarze Iranu wzięli się do odrabiania strat, byli nawet bliscy dogonienia rywali (22:21 - po dotknięciu siatki przez Japończyków), ale kolejne akcje padły łupem mistrzów Azji. Przestrzelony atak Seyeda dał Japonii piłkę setową, którą wykorzystał Yuki Ishikawa.

 

Podopieczni Masashiego Nambu nie dali sobie odebrać zwycięstwa w trzecim secie, w którego końcówce mieli już zdecydowaną przewagę (18:13, 20:14). Po błędzie rywali Japończycy mieli pierwszą piłkę meczową (24:20), a w kolejnej akcji zakończyli spotkanie skutecznym blokiem.


Japonia - Iran 3:0 (33:31, 25:21, 25:20)