W jednym z ostatnich wywiadów Karol przeprosił selekcjonera Adama Nawałkę za to, że ciągle coś mu się przytrafia na zgrupowaniach. Ostatnio wrócił do klubu wcześniej, bo został trafiony piłką w głowę. Jeśli zawodnik Lecha Poznań rzeczywiście nie nadawał się do gry ani we Frankfurcie, ani kilka dni później w Warszawie przeciwko Gibraltarowi, to przecież nikogo nie musiał za nic przepraszać. Kontuzje się zdarzają, a przeprosiny rodzą tylko podejrzenia, że chłopak na wyrzuty sumienia, bo posłuchał złej rady. Martwi mnie to, że młody i niewątpliwie utalentowany piłkarz tak łatwo się poddaje. Wielu na jego miejscu czekałoby do ostatniej chwili, aż stracą już ostatni cień szansy na występ w reprezentacji.

 

Kołtoń: Kuba, Florencja, szansa!

 

W przypadku Linettego nie odniosłem wrażenie, że mu bardzo zależy, że czuje się rozgoryczony. Brakuje mi w nim - co mnie martwi – ciśnienia na zrobienie kariery, tej pazerności, którą mają wybitne jednostki. Być może Karol po prostu jeszcze nie dorósł do poważnej piłki. Bo, gdy pojawia się większa presja, niż ta, z którą ma do czynienia w meczach ligowych, zaczynają się problemy. A ponieważ w kadrze brakuje zawodnika na pozycję numer 8, w tych desperackich poszukiwaniach czasem ponosi nas wyobraźnia i w zawodniku o ponadprzeciętnych umiejętnościach widzimy zbawcę kadry. Niestety umiejętności to jedna sprawa, a głowa to druga. Karol najwyraźniej ma z głową kłopoty. Być może dojrzeje za dwa, trzy lata, ale niewykluczone też, że to dojrzewanie będzie trwało siedem lat, jak w wypadku Michała Pazdana.

 

Linetty w Lechu trzymany jest pod kloszem. To grozi mu tym, że zatrzyma się w rozwoju. Uważam, że najlepszym rozwiązaniem dla niego byłby jak najszybszy wyjazd na zachód. Przydałoby mu się zderzenie i obycie się z europejską piłką, bo same występy z Lechem w Lidze Europejskiej to zdecydowanie za mało. Już nawet w Club Brugge miałby szansę wypłynąć na szersze wody i odciąć pępowinę. Można żałować, że z transferu nic nie wyszło. Póki co najlepiej dla Linettego będzie, jeśli mu odpuścimy i przestaniemy oczekiwać od niego wielkich rzeczy, bo tylko go spalimy. Dlatego na razie nie liczyłbym na niego w kluczowych meczach eliminacyjnych ze Szkocją i z Irlandią.