Obrońcy tytułu, Piraci z Poole, dzielnie walczyli o pierwsze miejsce w tabeli po rundzie zasadniczej. A kiedy już wgramolili się na szczyt, zaczęły się utyskiwania. Plany Piratów pokrzyżowała niemoc King’s Lynn Stars. Gdyby podopieczni Roba Lyona zdołali wejść do grona czterech najlepszych zespołów Elite League, Neil Middleditch nie cierpiałby na ból głowy. Żużlowcy Poole Pirates uwielbiają ścigać się na torze przy Saddlebow Road. Kapitan Poole, Maciej Magic Janowski zna każdy cal obiektu Adrian Flux Arena. Wszyscy Australijczycy jeżdżący w ekipie mistrza Elite League kochają tor w King’s Lynn. Holder, Wattie, North – nikt nie powie złego słowa o torze, na którym przed laty śmigali Parks (Shane Parker), Crumpie (Jason Crump), Slim (Leigh Adams) czy Travis McGowan. Zadyszka Gwiazd z King’s Lynn sprawiła, że skwapliwie z szansy skorzystały Asy z Manchesteru. Mark Lemon rozpowiadał wszem i wobec, kangurom i koalom, że piąte miejsce nie jest wcale takie złe, ale w skrytości ducha marzył o tym, aby wyrzucić King’s Lynn poza burtę play-off. I choć arytmetyka dawała niewielkie szanse, że chytry plan Lemona powiedzie się, życie napisało piękną kartę i Asy po raz pierwszy od dekady awansowały do grona ekip walczących o medale. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że brak King’s Lynn w najlepszej czwórce Elite League zawęził Piratom pole wyboru. Przywilejem drużyny, która wygrywa regularny sezon na Wyspach Brytyjskich jest możliwość wyboru przeciwnika w półfinale. Do Swindon Piratom nie uśmiecha się jechać, bo na Abbey Stadium Rudziki są trudne do powstrzymania (13 lipca Swindon z Darcym Wardem w składzie pokonało Poole 50-42). Na trudny tor Kirky Lane mało kto zagląda z uśmiechem na twarzy, choć wyniki Piratów w Manchesterze nie miały posmaku dramatu. Porażki 44-49 i 39-53 chluby jednak nie przynoszą. I do tego jeszcze ten nieszczęsny kwietniowy remis przy Wimborne Road z Asami (45-45)… Tylko jedna wygrana na własnym torze (12 sierpnia Piraci pokonali ekipę Belle Vue 53-40). Jednak techniczny i wymagający tor nie jest szczytem marzeń Matta Forda i Middlo. A poza tym, dlaczegóż kusić los? Wszak ostatnim brytyjskim klubem, który trzy razy z rzędu sięgnął po mistrzostwo ligi (1970, 1971, 1972) był Belle Vue Aces. A skoro w tym sezonie nadarza się niebywała okazja, aby Piraci zdobyli trzecie złoto rok po roku (2013, 2014), to należy przypuszczać, że wygłodniałe Asy zrobią backflipa na rzęsach, byleby tylko pokrzyżować szyki Piratom. Przeto, o ironio, Piratom z Poole pozostał rywal, z którym od lat mają na pieńku – Pszczoły z Coventry. Niby sensowny wybór, bo kontuzja pleców Joonasa Kylmaekorpi zmusiła czterokrotnego mistrza świata na długim torze do przedwczesnego zakończenia sezonu, ale… Jedna luka w składzie Bees nie jest powodem do rozdzierania szat. A znając nieustępliwość graniczącą z furią jaką chełpi się promotor Coventry Mick Horton, dwumecz z wicemistrzem Elite League wcale nie musi być spacerkiem dla Piratów. Ot, bądź tu mądry i pisz wiersze… Może czasami warto, aby inni cię wybierali niż samemu wróżyć z fusów?

 

King’s Lynn poza burtą

 

Jeden wyścig dzielił Gwiazdy z King’s Lynn od kąpieli w wannie pełnej rozkoszy… Sęk w tym, że 29 lipca 2015 roku Lwy z Leicester nie przejawiały specjalnej chęci, aby wyjechać na tor do dziesiątego wyścigu. Nad Adrian Flux Arena siąpił deszcz, a sędzia prowadzący mecz: King’s Lynn – Leicester, Dave Robinson przerwał zawody po dziewięciu biegach przy prowadzeniu King’s Lynn 35-22. Płyta boiska zamieniła się w jezioro, a Nicklas Porsing w żółwim tempie wygrał dziewiąty wyścig. Duńczyk pokonał 4 okrążenia z czasem 66,23. I pomyśleć, że jeszcze dwa biegi wstecz Iversen wykręcił 58,59 wygrywając wyścig przed Milikiem, Walaskiem i Wozniakiem. O ironio, trzech zawodników stało pod taśmą gotowych do startu w wyścigu dziesiątym: Kenneth Bjerre, Vaclav Milik ze strony King’s Lynn i Kevin Doolan z ekipy Leicester Lions. „To frustrujące, że Sean Britton (kierownik zawodów) uległ protestom płynącym od kierownictwa Leicester Lions. Zaprosił sędziego kiedy trzech zawodników stało pod taśmą. Dave Robinson powędrował do parku maszyn dyskutować o tym czy warto kontynuować zawody. Wiem, że bezpieczeństwo żużlowców jest najważniejsze. Jednak pod taśmą stało 3 zawodników gotowych do akcji. Nawet gdyby ten bieg zakończył się wygraną Leicester, to i tak goście nie zainkasowaliby nawet punktu. Jaki był zatem sens przerywania meczu? Żaden. Sędzia zaczął rozmawiać z zawodnikami. Moi chłopcy chcieli jechać. Mieliśmy do rozegrania jeden wyścig, a zaniechaliśmy próby. Ja nie ścigam się na motocyklu, ale skoro moi żużlowcy nie grymasili, to dlaczego nie odjechaliśmy 10 wyścigu? Zacząłem bić się z myślami, że niepotrzebnie robiliśmy prezentację zawodników, bo owe magiczne pięć minut mogło nas uratować. Tylko skąd mogłem wiedzieć, że deszcz spadnie szybciej niż przewidzieli to meteorolodzy? Nie sposób kontrolować pogody. Miałem nadzieję, że Leicester Lions będzie chciało nawiązać nić współpracy, ale myliłem się. Powiedziałem sędziemu, że skoro on uważa, że zawodnicy mogliby ulec poważnej kontuzji, to kupuję jego tłumaczenie, bo zdrowie żużlowców jest arcyważne” – wyznał Rob Lyon, menedżer King’s Lynn Stars.


Te słowa wypowiedział człowiek, który wie co znaczy ból złamanych kręgów i kości. Los okrutnie doświadczył ekipę King’s Lynn. Roo Boy cudem uniknął paraliżu. Na szczęście na wysokości zadania stanęli neurochirurdzy z Łodzi. Lewis Kerr już witał się ze świętym Piotrem, ale ocalał po feralnym wypadku podczas Premier League Fours w Peterborough. Te dwie koszmarne tragedie wpłynęły na morale Gwiazd. Cóż z tego, że Rob Lyon miał do dyspozycji w końcówce sezonu regularnego takich speców jak Iversen czy Lambert, skoro zabrakło Rory Schleina, Lewisa Kerra i Vaclava Milika, któremu znudziła się liga angielska? Czech zachował się niepoważnie. Jeśli przyjmujesz obowiązki na swoje barki, to wypełniaj je do ostatniego meczu w sezonie, a nie odstawiaj szopek. Na kontynencie jest sporo imprez, ale rezygnując z jazdy w Anglii, zostawiasz Roba Lyona z ręką w nocniku. „To absurd. Nie możemy skorzystać ze szkieletu zespołu podczas 14 spotkań u siebie na Saddlebow Road od marca do października. Trzykrotnie podchodziliśmy do zawodów z Leicester. Zawsze cos stawało na przeszkodzie. Co roku coraz trudniej przychodzi nam zgranie terminów, w których zawodnicy są dla nas dostępni. Szkoda mi wysiłku chłopców, którzy robią co mogą, starają się, a w efekcie jeżdżą osłabieni przez widzimisię kolegów” – przyznał opiekun King’s Lynn Stars.


Jak na złość, 1 września Gwiazdy przegrały u siebie z Leicester Lions 44-46. Ta porażka przesądziła o tym, że drużyny King’s Lynn zabraknie w play-off. Zabrakło jednego wyścigu, aby cieszyć się z trzech punktów meczowych… Cóż za niefart. A żużlowcy Belle Vue Aces, choć przyjechali do Wolverhampton bez Mateja Zagara, zdołali pokonać drużynę Petera Adamsa za 4 punkty. Rob Lyon mógł rwać sobie włosy z głowy, bo wygrana Asów na Monmore Green sprawiła, że to Cookie i spółka pojadą o medale, a mili ludzie z Adrian Flux Arena mogą myśleć o następnym sezonie… Wot żizn…

 

28 sezonów przy Kirky Lane

 

Tyleż wyścigów na wymagającym torze, tyleż dramatów. W niedzielę 30 sierpnia Belle Vue Aces podejmowali na własnym obiekcie Leicester Lions. Mark Lemon nie miał wesołej miny, bo Matej Zagar lizał rany po zwycięstwie w GP w Gorzowie Wielkopolskim. Australijczyk ściągnął do Manchesteru Chrisa Harrisa w roli gościa. Bomber wykręcił 6+3 bonusy w 4 startach. Goście z Leicester wytoczyli poważne działo: Jasona Garrity’ego w roli gościa. Jason, jeździec Coventry Bees, zanotował kapitalny występ: 14 oczek w 7 wyścigach. W ekipie Belle Vue szalał Craig Cook (13+bonus w 5 wyścigach), cenne oczka dołożył Scottie Nicholls (11+2 w 5 startach), a druga linia spisała się nadzwyczajnie. Josh Grajczonek wykręcił 8 punktów w 4 biegach, a Max Fricke zdobył 7 punktów przy jednym wykluczeniu. 285 metrów, magia toru w Manchesterze przyprawia o zawrót głowy Jasona Crumpa, który spędził tu burzliwe lata pod wodzą kontrowersyjnego promotora Johna Perrina. 53-37 – okazałe zwycięstwo nad Lwami z Leicester dało cień szansy na awans do play-off. Ekipa z Manchesteru nie wierzyła w to, że uda awansować się do pierwszej czwórki. Chris Morton wykonał pamiątkowe zdjęcie, bo nie spodziewał się, że King’s Lynn przegra minimalnie na własnym torze z Leicester. Morton zakładał, że mecz z Leicester będzie ostatnim pojedynkiem na torze, który odchodzi na karty historii. Tymczasem, niespodziewanie Asy powalczą o medale Elite League. Były pożegnalne przemówienia, bo Chris i koledzy z kierownictwa bali się, że nie będą już mieli okazji porozmawiać z kibicami w tym sezonie, a sentymentalizm sprawiał, że woleli utonąć w oceanie wspomnień. Steve Worrall pełnił obowiązki w Newcastle Diamonds, więc nie było możliwości, aby wystawić optymalny skład przeciwko Lwom. Uczucie umykającego czasu i ludzkiej bezsilności wywarło takie wrażenie na Nichollsie, że Brytyjczyk przeprowadził akcję stulecia. W 10 wyścigu. Scottie jechał czwarty, ale wykonał manewr a ala Joe Screen w Częstochowie w 1995 roku. Wszedł pomiędzy Doyle’a i Mastersa na prostej startowej i wyprzedził obu zawodników Leicester. Publika oniemiała z wrażenia. 30 sierpnia wyznaczyłby najszybszy koniec sezonu w historii Asów. Nawet w czasach wojennej zawieruchy, Belle Vue nie kończyło sezonu w sierpniu. Żużlowcy z King’s Lynn postarali się zatem, aby w Manchesterze motocykle zawarczały również we wrześniu, byleby nie czynić niechlubnego wyjątku…

 

Swindon mierzy w tytuł

 

Grzegorz Zengota jest kulturalnym człowiekiem. Tąpnęło nim, gdy dowiedział się o fatalnym wypadku Darcy’ego Warda w Zielonej Górze. Gdy 27 sierpnia Rudziki po raz pierwszy wyjechały na tor bez australijskiego króla prędkości, Zengi wiedział, że nie będzie lekko. Owszem, Polak wykręcił 13+bonus w 5 startach, ale bardzo przeżywał absencję Darcy’ego. „Nie sposób skoncentrować się kiedy wiesz, że twój przyjaciel cierpi w szpitalu po koszmarnym wypadku. Z jednej strony przepędzasz czarne myśli z głowy, bo nie chcesz popaść w samodestrukcję, z drugiej niełatwo jest zapomnieć o dramacie Warda” – wyznał zielonogórzanin.


Rosco był dumny z występu podopiecznych. Trzecie miejsce po sezonie regularnym przy kadrowym trzęsieniu ziemi jakie nawiedziło Swindon, urasta do miana znakomitego wyniku. Wygrana nad Leicester 51-39 dodała otuchy Rudzikom, choć Alun nawoływał do ambitnej, acz rozsądnej jazdy. „Nie chcę mieć szpitala w zespole. Lewis Rose wraca po kontuzji barku i nadgarstka. Adrian Miedziński przeżył dramat po upadku w święta wielkanocne. Troy Batchelor zaczął sezon od dzwona. Darcy Ward uległ dramatycznemu wypadkowi. Nie chcę już przeżywać tak okrutnych chwil. Kocham speedway, ale ostatnio ukazuje on bardzo smutne i bezwzględne oblicze” – wyznał Rosco, który marzy o powtórzeniu sukcesu z 2012 roku.


W Coventry pada deszcz, więc mecz Pszczół z Piratami przełożono na 18 wrzesnia (godz. 20.30). W poniedziałkowy wieczór Mark Lemon chce znaleźć sposób na Rudziki, ale czy zdoła przechytrzyć maga nad magami – Aluna Rossitera?