Polscy siatkarze przegrali z Włochami 1:3 i nie awansowali na Igrzyska Olimpijskie bezpośrednio z Pucharu Świata. Porażka jest o tyle bolesna, że przydarzyła się na sam koniec tego morderczego turnieju. Oznacza to, że podopieczni Stephane'a Antigi będą musieli szukać szansy na promocję w innych zawodach. Na rozpamiętywanie tego, co wydarzyło się w Japonii nie ma czasu, bo już 9 października zaczynają się mistrzostwa Europy.
Przed sezonem, budując plan, szkoleniowiec musi rozważyć różne wersje. Wtedy ustawia priorytety na poszczególne imprezy. Myślę, że w każdym planie musi być wersja "A", "B", a nawet "C"! W momencie, kiedy nie kwalifikujemy się z Pucharu Świata na IO, zupełnie inaczej oceniamy mistrzostwa Europy. Czy ten zespół się otrząśnie? Mistrzostwa Europy będą więc sprawdzającą wersją, jak ten zespół będzie wyglądać. Trzeba się również mocno skoncentrować na turniej kwalifikacyjny, a ME muszą być potwierdzeniem dobrej pracy, która została wykonana - ocenia ekspert Polsatu Sport Ireneusz Mazur.

System kwalifikacji na Igrzyska Olimpijskie jest o tyle dziwny, że istnieje możliwość, iż w Brazylii nie zobaczymy mistrzów olimpijskich Rosjan oraz mistrzów świata Polaków. Czy nie wymaga to poprawy? Skoro w trakcie tak wyniszczającego turnieju jak Puchar Świata, drużyna, która przegrywa zaledwie jedno spotkanie spośród jedenastu wraca z niczym i od razu musi koncentrować się na kolejnej imprezie?

Mistrzostwa Europy zaczynają się 8 października, ale nawet mistrz Starego Kontynentu nie zapewni sobie awansu na Igrzyska Olimpijskie. Z kolei kilka tygodni po tym turnieju europejskie drużyny będą musiały stawić się w Berlinie, by zagrać między sobą po raz kolejny i wyłonić jednego szczęśliwca, który poleci do Rio de Janeiro. Po co więc tak mocno utrudniać życie siatkarzom, którzy też są tylko ludźmi i będą mieli w nogach mnóstwo spotkań? - Cały system, który obowiązuje do tej pory, nie jest najlepszy - ocenił w studiu Polsatu Sport Maciej Jarosz. Jeszcze dosadniej skomentował tę sytuację Łukasz Kadziewicz.
Jestem chyba za młody... ale w takich ogranizacjach jak FIVB czy CEV nie są potrzebne wietrzenia szatni. Tam jest potrzebne trzęsienie ziemi - i w jednej, i w drugiej. To, co się się dzieje z europejskimi pucharami: dokładanie do tego interesu i ogromne problemy z występami w Lidze Mistrzów, która na dobrą sprawę oprócz wizerunku nie daje niczego. Tak samo w światowej federacji... Ja rozumiem równouprawnienie, ale Europa chyba powinna mieć trochę więcej miejsc. Więcej miejsc i trzy imprezy, na których masz pokazać wielką formę. Na szczęście nie jestem trenerem, bo jak można wrócić z Japonii i w kilka dni się przygotować na kolejne zmagania?
Cała dyskusja w załączonym materiale wideo!