Sebastian Staszewski: Co czuje Pan po ostatnim meczu reprezentacji Polski w siatkarskim Pucharze Świata rozgrywanym w Japonii?

 

Paweł Papke: Nasza dobra postawa nie była dla mnie zaskoczeniem, przecież jesteśmy mistrzami świata. Bardzo dziękuje drużynie i sztabowi trenerskiemu, że przez te kilka miesięcy tak dobrze przygotował ten zespół. Zabrakło niewiele… Chłopaki na bardzo trudnym terenie, na bardzo trudnym turnieju, z przeciwnikami z najwyższej światowej półki, wygrali dziesięć pojedynków! Grali bardzo dobrze, przeplatając to oczywiście słabszymi momentami, które jednak nie rzutowały na ostateczny wynik spotkań.

 

Kadziewicz ostro o FIVB: Przepisy muszą się zmienić!

 

Ale mimo wszystko awansu na Igrzyska Olimpijskie nie ma…

 

To coś niewiarygodnego, że można wygrać dziesięć na jedenaście spotkań i nie zająć pierwszego albo drugiego miejsca. Jestem jednak dumny i jako Polak, i jako człowiek, który prowadzi PZPS, że mamy tak wspaniałą drużynę, która z każdego turnieju rangi światowej wraca z medalem.

 

Czego zabrakło w meczu z Italią?

 

Trochę większej skuteczności w ataku. Poza tym Włosi zagrali swój najlepszy mecz w turnieju. Różnicę zrobił Osmany Juantorena, naturalizowany Kubańczyk, który czekał kilka lat, aby dołączyć do włoskiej kadry. Innym zawodnikom: środkowym, rozgrywającym grało się od razu spokojniej, łatwiej.

 

Czyli czekamy na Leona?

 

My mamy znakomitych zawodników, mistrzów świata. Jesteśmy teraz na Stadionie Narodowym, gdzie trwa konferencja na temat SOS-ów, czyli Siatkarskich Ośrodków Szkolnych – z nich wywodzą się młodzi mistrzowie. Młodzież więc mamy, szkolimy ją. Oczywiście sytuacja Leona cały czas jest otwarta. My, jako federacja, zwróciliśmy się z pismem, aby Leon mógł grać dla nas. Teraz wszystko zależy od federacji kubańskiej i FIVB.

 

Mimo porażki z Włochami polscy siatkarze udowodnili, że po zdobyciu mistrzostwa świata wciąż są na szczycie?

 

Jesteśmy w gronie siedmiu-ośmiu najlepszych drużyn świata. Wierzę, że tak będzie przez kolejne kilka lat. Zespół w ostatnim czasie został mocno przebudowany. Pojawiło się kilku nowych zawodników, którzy już są lokomotywami tej reprezentacji. Jestem przekonany, że po ciężkiej walce, ale spokojnie, zakwalifikujemy się na Igrzyska w Rio de Janeiro.

 

Jak skomentuje Pan decyzje Stephane’a Antigi? Wejście do składu Bieńka czy przestawienie na atak Kurka to były trafione wybory?

 

Wyniki z całego turnieju pokazały, że tak. Te decyzje były zdeterminowane pewnymi sytuacjami zawodników, których akurat teraz nie możemy oglądać w barwach narodowych. Drużyna grała dobrze i w Lidze Światowej, i w Pucharze Świata, a wyniki sportowe mamy na najwyższym światowym poziomie!