Na prostej jestem mijany, jakbym miał silnik GP2. Zawstydzające, bardzo zawstydzające! Wstyd...
Alonso nie wytrzymał i otwarcie skrytykował swój zespół przez radio. Honda przed własną publicznością liczyła na dobry start, jednak jej kierowcy zajęli dopiero jedenaste (Alonso) i siedemnaste (Jenson Button) miejsca. Hiszpan cierpiał przez cały wyścig, bowiem na prostych wyraźnie brakowało mu mocy. Nerwy puściły mu zaraz po tym, jak został minięty przez Marcusa Ericssona.
To bardzo frustrujące, gdy rywale wyprzedzają cię w ten sposób. Obserwujesz, jak inni popełniają błędy, a i tak jesteś bezsilny, bo są w stanie wyprzedzić cię na prostej. Nie możesz się bawić wyścigiem, jesteś wkurzony na wszystko.
Otwarte skrytykowanie swojego zespołu wydaje się dolaniem oliwy do ognia, bowiem tego typu zagrywka właśnie na własnym terenie, przed sprzyjającą publicznością najbardziej uderzy w szefostwo Hondy. Publicznej krytyce przeciwny jest Ron Dennis, szef grupy McLaren:
Owszem, Fernando wyładował swoją frustrację, jednak zdecydowanie mógł sobie to darować. Jesteśmy na domowym torze Hondy, te słowa nie powinny tutaj paść. Są tutaj najważniejsze osoby związane z zespołem…
Wiele wątpliwości budzi sytuacja na linii zawodnik - zespół, a sama przyszłość Alonso w Formule 1 stoi pod znakiem zapytania. Grand Prix Japonii zostało zdominowane przez Mercedesa, a wygrał je Lewis Hamilton.


Zobacz frustrację Alonso w załączonym materiale wideo.