Urban: Trzeba odblokować głowy piłkarzy Lecha

Piłka nożna
Urban: Trzeba odblokować głowy piłkarzy Lecha
fot. PAP
Jan Urban w otoczeniu piłarzy Lecha: rozmowy ważne jak treningi.

Tak się dzieje, kiedy jest cały czas pod górkę, kiedy coś nie idzie po myśli trenera, klubu, drużyny. Nie było widać radości w drużynie. Zawodnicy niestety, trochę jakby przywykli do tego, co się dzieje. Z każdej strony dochodzą bodźce, opinie negatywne i to naturalna reakcja, że sobie to w umysłach filtrują. Nie jest łatwo trenować, gdzie zawodnicy wiedzą, że oczekiwania są zupełnie inne niż ich wyniki - mówi Polsatsport.pl Jan Urban.

Łukasz Majchrzyk: O której kończy pan dzień pracy?

Jan Urban: Kończy się gdzieś w okolicach 22, bo jeszcze trzeba na smsy odpisać, porozmawiać z prasą czasami (śmiech) i kłaść się spać.


Ze wszystkim trzeba się spotkać, porozmawiać, zostaje czas na trenowanie?

Jedno nie ulega wątpliwości: najważniejsze są rzeczy, które dotyczą drużyny, to jest nasz priorytet. Wiadomo też, że są różne działy w klubie, z każdym trzeba się spotkać, poukładać sprawy, jak ma wyglądać współpraca. Wiele spraw musi poczekać, bo najpierw trzeba się zająć drużyną.


Lech wchodzi na zupełnie nową ścieżkę, a czasu nie ma wiele

Lech zmienia trenera, żeby dać drużynie jakiś nowy bodziec i na pewno trochę się zmienia. Każdy trener ma swój punkt widzenia, inaczej układa treningi, inaczej zachowuje się wobec drużyny. Każdy ma swoje metody pracy. To akurat jest rzecz normalna. Chodzi o to, żeby ścieżka, na którą wejdziemy była efektywna i to jak najszybciej. Żeby to dało rezultat. Sytuacja jest delikatna. Lech jest w kryzysie, nie ma co czarować rzeczywistości, bo to nie jest sytuacja normalna, kiedy mistrz jest na ostatnim miejscu i to na takim etapie sezonu.


Jak się patrzyło na Lecha, to można było odnieść wrażenie, że problemem tej drużyny jest mentalność.

To jest prawda. Wydaje się, że tutaj rzeczywiście chodzi o mentalność. Rozmawiamy o mistrzu Polski,drużynie w której jest duży potencjał, która nie zapomniała jak się gra w piłkę. Coś się zachwiało w głowach, a nie w nogach, coś trzeba odblokować w głowach.


Jak trzeba było podać mocniej, to podawali za mocno, a jak lżej to za lekko. Tak wygląda chyba brak pewności siebie na boisku?

Tak się dzieje, kiedy jest cały czas pod górkę, kiedy coś nie idzie po myśli trenera, klubu, drużyny. Nie było widać radości w drużynie. Zawodnicy niestety, trochę jakby przywykli do tego, co się dzieje. Z każdej strony dochodzą bodźce, opinie negatywne i to naturalna reakcja, że sobie to w umysłach filtrują. Nie jest łatwo trenować, gdzie zawodnicy wiedzą, że oczekiwania są zupełnie inne niż ich wyniki.


Wszystkie ręce na pokład, dlatego wraca Maciej Gostomski?

Wszyscy trzej bramkarze są ważni. Nie patrzmy tutaj na drugie dno mojej decyzji o przywróceniu go do kadry pierwszego zespołu. Po prostu większość trenerów, kiedy przychodzi w nowe miejsce, tak robi. Chcę, żeby wszyscy zaczynali od nowa, z nową kartą, bo przychodzi nowy trener. Jeden czy drugi zawodnik miał gorszy moment, ale teraz chcę mieć wszystkich razem. Zaczyna się coś nowego pod moim kierownictwem.


Zapowiedzi, że nie rezygnujecie z żadnego z trzech frontów, kiedy jeszcze niedawno mówiono inaczej w klubie, są w obecnej sytuacji bardzo odważne.

Tak powinno się do tego podchodzić. Jak można inaczej? Liga Europejska to jest kapitalne doświadczenie dla tych chłopaków, które może zaprocentować w przyszłości. Kiedy byłem trenerem Legii, to też nam się dostało po tyłku za wyniki w Europie. Trochę brakowało nam wtedy szczęścia, bo w wielu spotkaniach mogły być inne wyniki, ale jak ich nie ma, to krytyka się nasila. Graliśmy wtedy z mocnymi zespołami i to zaprocentowało w następnym sezonie. Legia zaprezentowała się zdecydowanie lepiej. Zawocnicy nabrali doświadczenia i mogli inaczej podchodzić do pucharów. Grali naprawdę dobrze, dlatego dla mnie jest ważne, żeby nie tylko odbębnić z Lechem Ligę Europejską, ale ważne jest, żeby grać tam jak najdłużej i jak najlepiej. Z drugiej strony, jeśli chcesz grać w Europie w następnym sezonie, to musisz być wysoko w lidze. Z kolei Puchar Polski jest ważny, bo to pewna droga do pucharów, a nie wiadomo jak pójdzie w lidze, kiedy jest taka strata. Wierzymy, że dostaniemy się do pierwszej ósemki, ale mamy tyle spotkań, ile mamy. Poza tym Puchar Polski to jest ważny tytuł na rynku krajowym.


Problemem Lecha są napastnicy?

W tej chwili jeszcze tego nie wiem. Do tej pory można by powiedzieć, że tak, bo osiem strzelonych bramek w ekstraklasie o tym świadczy. Moim zadaniem jest odbudowanie pewności siebie tych zawodników, żeby pokazali swój potencjał i uwierzyli, że potrafią strzelać bramki. Odpowiedzialni za to nie mogą być tylko jednak napastnicy. Słabe wyniki to może też wina obrońców, bo Lech stracił dużo bramek. Tematów jest dużo i wszystko trzeba poukładać.


Pierwsze treningi to też zbieranie piłkarzy po powrocie z reprezentacji.

Jesteśmy w takiej a nie innej sytuacji. Wielu zawodników wyjechało, przyjechali z drobnymi kontuzjami. We wtorek jeszcze młodzieżowcy grali mecz towarzyski z Rumunią. W środę też brakowało piłkarzy na treningu. I co ja mam powiedzieć? Taka jest sytuacja, a ja nie jestem od narzekania. Nie ma wielu takich zespołów jak Lech, że się tylu rozjeżdża. Szkoda, bo można by ten czas wykorzystać w zdecydowanie lepszy sposób, ale trzeba się dostosować.


Dostał pan zadanie dostania się do czołowej ósemki?

Powiem tak: my chcemy za wszelką cenę być w ósemce, bo rozmawiamy o aktualnym mistrzu Polski. Jeśli nie będzie, to będzie wielka porażka pod każdym względem: i sportowym, i finansowym. Pieniędzy będzie zdecydowanie mniej, jeśli zadania nie uda się wykonać. Poza tym, straciliśmy zaufanie kibiców i trzeba ponownie je zdobyć.


Los daje okazję do wejścia z przytupem. Już drugi pana mecz to będzie Legia...

My będziemy szli mecz za meczem i po każdym będziemy analizowali, w jakim momencie formy jesteśmy. Jeśli mówimy o kalendarzu, to wiemy, że są cztery wyjazdy z rzędu i nie jest to najlepszy kalendarz dla drużyny w kryzysie. Z drugiej strony, jeśli mówimy o polskiej lidze, to można z każdym wygrać i z każdym przegrać. Niespodzianek jest dużo. My musimy punktować w każdym meczu. Niezależnie od tego, gdzie pojedziemy.


Ładnie pan ominął temat Legii. To zapytam o młodych. Można się spodziewać, że będzie ich więcej w składzie?

Ja jestem od kilku dni w klubie, po dwóch treningach. Muszę się przyjrzeć młodym, ale nie Karolowi Linettemu, czy Tomaszowi Kędziorze, tylko innym. Kilku już sbie wywalczyło miejsce w kadrze Lecha i tego im nikt nie odbierze. Są jeszcze inni, którym się muszę przyjrzeć i zobaczyć, czy zasługują.


A można się spodziewać transferów młodych piłkarzy z Legii do Lecha teraz?

Mówimy o historii z Bereszyńskim (śmiech)? Trudno mi powiedzieć cokolwiek o transferach, ale na dzień dzisiejszy nie sądzę, żeby tak było, że ktoś z Warszawy do nas przyjdzie. O transferach pomówimy w zimie, zobaczymy na kogo nas stać, kogo chcemy, jakie luki trzeba uzupełnić? Trochę później o tym pomówimy. W grudniu ocenimy sytuację, jak dużą mamy stratę, jak szybko się obudzimy. Potencjał w tej drużynie jest naprawdę duży. Tutaj nie ma wielkich zmian w porównaniu do ostatniego sezonu. Wiemy, że oni potrafią grać i musimy doprowadzić do tego, żeby piłkarze wreszcie to pokazali na boisku.

Łukasz Majchrzyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze