Polki zagrają w Ankarze w kontynentalnym turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w dniach 4-9 stycznia 2016 roku. Rywalkami podopiecznych trenera Nawrockiego będą Turczynki oraz Rosja, Włochy, Niemcy, Holandia, Belgia i Chorwacja. Wcześniej prawo gry w Brazylii zapewniły sobie Serbki, które zajęły drugą pozycję w Pucharze Świata.

Zwycięzca turnieju zakwalifikuje się bezpośrednio do igrzysk w Rio, natomiast drużyny z drugich i trzecich miejsc zakwalifikują się do turnieju kwalifikacyjnego w Japonii.

 

Nawrocki zdaje sobie sprawę, że trudno będzie przygotować zespół do turnieju ze względu na fakt, że rozegrany zostanie w trakcie sezonu klubowego.


- Nie ma mowy o przygotowaniach. Jest tylko jeden sposób - zgranie zespołu, ustawienie go i znalezienie dobrych relacji między rozgrywającą a atakującymi, jak i przyjmującymi. Tak naprawdę trzeba będzie wykorzystać zgranie zbudowane w klubach. Nie ukrywam, że wiele zawodniczek właśnie z klubów z Polic i Sopotu może znaleźć się w reprezentacji.


- W czasie sezonu reprezentacyjnego rotował pan składem. Jedne zawodniczki odpoczywały, młodsze dostawały szansę na grę. Jak teraz będzie wyglądała drużyna?


- Myślę, że ten rok reprezentacyjny tak musiał wyglądać. Przede wszystkim musieliśmy szukać punktów rankingowych na Europejskich Igrzyskach w Baku. To wiązało się z tym, że w przypadku niektórych dziewczyn sezon ten przedłużył się o ponad miesiąc. Inne reprezentacje nie musiały tego robić, bo już miały kwalifikację do turnieju kontynentalnego. Natomiast myślę, że wielkich niespodzianek w zespole nie będzie. Będziemy się obracać w składzie, w którym już byliśmy. Oczywiście najważniejszą wykładnią będzie aktualna dyspozycja kandydatek do kadry.

- Po mistrzostwach Europy powiedział pan, że największą słabością naszej drużyny był atak.


- Ta różnica między nami a innymi zespołami polegała na sile ofensywnej, szczególnie mówię tu o ataku z pozycji numer cztery. Gdy zabrakło Ani Werblińskiej, mieliśmy spore kłopoty mimo tego, że dziewczyny starały się jak mogły i zrobiły wszystko, co potrafiły. Ale to atak nakręca grę, sprawia, że zaczyna się lepiej bronić i blokować. Wiadomo, że wszystko zaczyna się od przyjęcia. Tego też w niektórych momentach z mocnymi zespołami nie utrzymaliśmy na dobrym poziomie.

- Patrząc przyszłościowo na reprezentację Polski kobiet, szuka pan nowych talentów, jak Anna Grejman czy Natalia Kurnikowska?

 

- Na pewno będę się rozglądał i kibicował polskim siatkarkom w sezonie ligowym. Chcę, aby to nasze zawodniczki pokazały się z jak najlepszej strony. Chciałbym, aby były wiodącymi postaciami w swoich klubach.Jest bardzo ważne, aby te dziewczyny, które wchodzą teraz do drużyny narodowej były nie tylko wsparciem dla tych najlepszych. One muszą rywalizować i muszą przejmować role liderek w zespołach. Wtedy możemy mówić o budowaniu mocnej reprezentacji.