Lech po niedzielnej wygranej oddał "czerwoną latarnię" Górnikowi Zabrze, ale jego sytuacja w tabeli wciąż jest bardzo trudna. Poznaniacy, by awansować do grupy mistrzowskiej, muszą zacząć regularnie punktować. Jeśli jednak nie znajdą się w najlepszej ósemce, to właśnie Puchar Polski będzie dla nich jedyną szansą na udział w europejskich rozgrywkach w następnym sezonie.

 

Kucharczyk przeprosił Douglasa i sędziego Frankowskiego (WIDEO)

 

Dlatego też lechici bardzo poważnie podchodzą do ćwierćfinałowej rywalizacji w Zagłębiem Lubin.

 

"Trener powiedział, że będziemy grać równo na trzech frontach. Wiadomo, że najłatwiej do rozgrywek europejskich dostać się przez Puchar Polski. Czeka nas bardzo trudne spotkanie w Lubinie, tym bardziej, że w lidze dwa miesiące temu przegraliśmy z nimi. To jest jednak dwumecz i dobrze, że rewanż mamy w Poznaniu. Musimy przywieźć dobry wynik i strzelić minimum jedną bramkę" – mówił na konferencji prasowej bramkarz "Kolejorza" Jasmin Buric.

 

Trener Jan Urban przypomniał, że już na swojej pierwszej konferencji mówił o celach, jakie on sam przed sobą wyznaczył.

 

"Jesteśmy Lechem Poznań, aktualnym mistrzem Polski i wszystkie rozgrywki są dla nas bardzo ważne. Czasami mówi się, że nie chciej wszystkiego, bo nie będziesz miał nic. Natomiast nie wyobrażam sobie, byśmy mogli oddać któreś rozgrywki +ot tak+. Nie ukrywam, że mam chrapkę na Puchar Polski" – podkreślił.

 

Lech najwyraźniej podnosi się z kolan, a zdaniem Buricia to także zasługa nowego sztabu szkoleniowego.

 

"Jak się pojawia nowy trener, to każdy zawodnik szuka swojej szansy. Mamy przykład Davida Holmana, który za kadencji trenera Macieja Skorży nie grał, a teraz wystąpił w pierwszym składzie przeciwko Fiorentinie. Każdy z nas chce teraz pokazać się z jak najlepszej strony i udowodnić, że jemu należy się miejsce w pierwszym składzie" – zaznaczył Bośniak.

 

Urban nie ukrywa, że w składzie, w porównaniu do meczu z Legią, nastąpią zmiany. Szkoleniowiec tłumaczył, że w ten sposób chce lepiej poznać swoich zawodników.

 

"Idziemy drogą, jaką sobie obraliśmy. Rotowanie składem jest potrzebne i musimy być w tym konsekwentni. Ilość tych spotkań, które rozegraliśmy jest bardzo duża, a wciąż sporo meczów przed nami. Ale przyjdzie też taki moment, że nie będziemy grali co trzy dni i wówczas zawodnikom będzie zależeć, by na boisku pojawiać się jak najczęściej" – mówił szkoleniowiec.

 

W Lechu nadal kontuzjowani są Dawid Kownacki i Marcin Robak. Ten pierwszy ma naderwane więzadło poboczne w kolanie i czeka go co najmniej miesiąc przerwy.

Tymczasem do sztabu szkoleniowego Lecha dołączył kolejny asystent - Mirosław Kmieć, który w przeszłości prowadził m.in. Garbarnię Kraków i Zagłębie Sosnowiec.

 

"Nie będzie to osoba od przenoszenia pachołków czy noszenia bramek. Każdy z moich asystentów ma konkretne funkcję do wykonania. Potrzebowaliśmy kolejnego człowieka, by tak jak w meczu z Fiorentiną, gdzie kilku zawodników zostało w Poznaniu, mógł on z nimi przeprowadzić zajęcia i żeby jakość tego treningu była dobra. Jest to młody trener, który zbiera doświadczenie, jest pełen pasji, a takie osoby zawsze wnoszą coś świeżego do zespołu" - tłumaczył Urban.

 

Mecz Zagłębia z Lechem rozegrany zostanie w środę o godz. 20.30. Transmisja w Polsacie Sport