Mecz pretendentów do awansu. Trzeciej z czwartą drużyną I ligi. Ale warunki w jakich przystępowały do meczu - zdecydowanie ekstraklasowe. Stadion Arki to główny powód, dlaczego zespół Grzegorza Nicińskiego powinien awansować. Drugi to derby Pomorza z Lechią Gdańsk. Już zupełnie na innych zasadach, w europejskich warunkach... To jednak na razie tylko marzenia. Z Dolcanem czekała Arkę bardzo ciężka przeprawa. Pocieszeniem mógł być jedynie fakt, że najlepszy strzelec zespołu Dariusza Dźwigały, Daniel Gołębiewski (5 goli), rozpoczął ten mecz na ławce. Wydawało się więc, że mający tyle samo trafień Paweł Abbott nie będzie miał na boisku godnego rywala.

Błąd. Przekonaliśmy się o tym już w 12. minucie, kiedy Marcin Krzywicki - z podania Daniela Ferugi - uderzył lewą nogą zza pola karnego nie do obrony dla Konrada Jałochy. Król Twittera podwyższył wynik 10 minut później. Tym razem z prawej strony pola karnego dograł mu Michał Bajdur. Krzywicki musiał już właściwie tylko dostawić stopę. Niesamowite, zawodnik, który na ten sezon przewidywany był tylko jako rezerwowy. Który w zeszłym sezonie zdobyłzaledwie trzy bramki. W dwóch meczach skompletował aż cztery gole.

 

Wyjazdy służą Wiśle. Biała Gwiazda tym razem zdobyła Lubin


W międzyczasie Piotr Klepczarek i Paweł Abbott skoczyli sobie do gardeł. "Jakieś KSW" - skwitował sytuację komentujący ten mecz Wojciech Kowalczyk. Ambicja Arki została podrażniona i podopieczni Nicińskiego zaatakowali ze wszystkich sił. Efekt przyszedł dopiero na dwie minuty przed przerwą - sprzed pola karnego uderzył Michał nalepa, a bramkarz Dolcanu... przepuścił piłkę między nogami. Co za niefortunna interwencja. Tym gorzej, że minutę wcześniej hat-tricka powinien skompletować Krzywicki, który nie wykorzystał wspaniałej sytuacji i z metra trafił prosto w Jałochę. Ostatni akord pierwszej połowy to poprzeczka Antoniego Łukasiewicza.

Co nie wyszło w pierwszej połowie, udało się po przerwie. W 59. minucie rozgrywający setny mecz w barwach Arki Marcus Da Silva dośrodkował z rzutu rożnego. Piłka trafiła idealnie na głowę Łukasiewicza, po kontakcie z nią wpadła w kozioł i totalnie zmyliła Konrada Jałochę. Co za pogoń! Wynik znów był otwarty. Po akcji z 72. minuty Arka mogła nawet prowadzić. Ale jakiej akcji! Abbott "brazylijską" podcinką do Brazylijczyka Da Silvy w pole karne, ten zgrywa szybko na środek pola karnego, a tam... Rafał Siemaszko składa się do przepięknego szczupaka! Równie efektownie broni jednak Mateusz Kryczka. Co jak co - poziom co najmniej ekstraklasy.

I stało się! Arka w 79. minucie objęła prowadzenie. Genialna prostopadła piłka Tadeusza Sochy trafia wprost pod nogi Rafała Siemaszko. Ten w akcji sam na sam z Mateuszem Kryczką nie dał golkiperowi najmniejszych szans. 3:2. Siemaszko absolutnym bohaterem spotkania. A wszedł dopiero po przerwie! Dolcan wraca do domu bez choćby punktu... Futbol.

 

Arka Gdynia - Dolcan Ząbki 3:2 (1:2)


Bramki: Nalepa 43, Łukasiewicz 59, Siemaszko 79 - Krzywicki 12, 24

Arka: Jałocha - Socha, Marcjanik, Alan, Warcholak - Renusz (46 Siemaszko), Łukasiewicz, Nalepa, Vinicius, Bozok (60 Yussuff) - Abbott (90 Mosiejko).

Dolcan: Kryczka - Jakubik, Klepczarek, Sawala, Petasz - Bajdur (55 Świerblewski), Matuszek, Sapała, Feruga (61 Kądzior), Tarnowski - Krzywicki (82 Calderon).

Żółte kartki: Abbott, Socha - Klepczarek, Jakubik, Sawala.