Polski środkowy rozpoczął mecz w pierwszej piątce, przebywał na parkiecie 26 minut, trafił cztery z siedmiu rzutów z gry i dwa z trzech wolnych. Miał siedem zbiórek w obronie i jedną w ataku, rekordowe w sezonie pięć asyst i trzy bloki, a także przechwyt, stratę i dwa faule.

 

Gortat był w środę najlepiej zbierającym, drugim podającym i trzecim strzelcem rozkojarzonego, nieskutecznego, grającego podwórkową koszykówkę zespołu Wizards. W piątym kolejnym spotkaniu najwięcej punktów dla „Czarodziejów” zdobył Bradley Beal – 24, który w tym sezonie nie schodzi poniżej tej granicy. John Wall dodał dla pokonanych - 13, osiem asyst, pięć zbiórek, po trzy przechwyty i bloki.

 

Gortat: Jestem w wielkiej, czarnej dziurze

 

Najwięcej punktów dla Celtics uzyskali Jared Sullinger – 21 i osiem zbiórek oraz Kelly Olynyk – 19, siedem zbiórek, po cztery asysty i przechwyty. Mecz układał się dobrze dla gości tylko na początku pierwszej kwarty. Po trzecim celnym rzucie Gortata, bezbłędnego z gry w tym okresie, na 4.51 przed końcem tej odsłony był remis 16:16, ostatni w meczu. Od tego momentu gospodarze powiększali przewagę, wykorzystując chaos w grze, straty i nieskuteczność w ataku rywali.

 

Po pierwszych 12 minutach było już 40:25 dla Celtics, w połowie drugiej kwarty koszykarze trenera Brada Stevensa prowadzili nawet 61:31 i tego meczu już nie mogli przegrać. Do przerwy (72:49) trafiali z 61-procentową skutecznością z gry (w całym spotkaniu 45 proc. wobec 41 Wizards).

 

Goście popełnili w hali TD Garden aż 24 straty (przy 17 rywali), a zbiórki przegrali 45:53. Wizards mają teraz w lidze trzy zwycięstwa i dwie porażki, Celtics legitymują się bilansem 2-3. Już w nocy z soboty na niedzielę "Czarodzieje" zagrają z Atlanta Hawks, także na wyjeździe.