Prace nad projektem zmian rozpoczęła podczas niedawnego spotkania w Monachium grupa robocza zajmująca się rozgrywkami Europejskiego Stowarzyszenia Klubów (ECA). Jej przewodniczącym jest prezes AC Milan Umberto Gandini. W grupie są zespoły zarówno topowe, jak i średniacy - Slovan Bratysława czy Dinamo Zagrzeb. Członkiem z prawem głosu (tzw. ordinary member) jest także Lech Poznań, którego reprezentuje wiceprezes Piotr Rutkowski.

 

Premier League: "Marsylianka" przed każdym meczem

 

"Wiele klubów narzeka na obecny system kwalifikacji, zarówno do Ligi Mistrzów, jak i do Ligi Europejskiej, w którym pierwsze spotkania trzeba rozgrywać już na początku lipca. Te największe federacje, których kluby rywalizację często zaczynają dopiero od fazy grupowej, nie do końca znają ten problem, ale wyrazili duże zainteresowanie. Gdy w Hiszpanii, Francji czy Anglii piłkarze rozpoczynali ligę, my już mieliśmy rozegranych osiem meczów. Ale takich klubów jak Lech jest wiele w Europie" - przyznał Rutkowski.

 

Jeszcze nie tak dawno w piłkarskim środowisku krążyła opinia, że polscy ligowcy grają za mało spotkań. Tymczasem w przypadku Lecha i Legii liczby mówią same za siebie. Oba zespoły tej jesieni rozegrają po 38 spotkań, wliczając superpuchar, Puchar Polski, europejskie rozgrywki i krajową ekstraklasę.

 

"Marcin Kamiński rozegrał w tym roku 500 minut więcej niż Grzegorz Krychowiak. A przecież jego klub dotarł aż do finału Ligi Europejskiej" - zauważył Rutkowski.

 

Jak dodał, wiele klubów płaci też wysoką cenę za udział w europejskich pucharach, co często sprawia, że w kolejnym sezonie nie są w stanie do nich się zakwalifikować.

 

"Partizan Belgrad traci 21 punktów do lidera serbskiej Super Ligi, tyle samo zresztą co +Kolejorz+. Molde zakończyło sezon na szóstej lokacie w tabeli, a w sierpniu odpadło z rozgrywek Pucharu Norwegii. To samo dotyczy polskich drużyn - nas, Śląska Wrocław czy Jagiellonii Białystok, choć przyczyny słabej gry mogą być różne. Ktoś powie, że Legia sobie jednak radzi, ale w takim razie dlaczego w trakcie rozgrywek zmieniała trenera?" - mówił.

 

W przyszłym roku kwalifikacje do Ligi Mistrzów i Ligi Europy rozpoczną się już pod koniec czerwca, w czasie, gdy we Francji będą rozgrywane mistrzostwa Starego Kontynentu.

 

"Nie można wykluczyć sytuacji, w której kluby nie będą mogły skorzystać ze swoich zawodników - reprezentantów kraju, którzy w tym czasie grać będą na Euro" - zaznaczył Rutkowski.

 

Ewentualne zmiany będą mogły wejść w życie nie wcześniej niż od sezonu 2018/19. Do tego czasu będzie obowiązywał obecny system. Rutkowski przyznał, że priorytetem jest przesunięcie terminu startu eliminacji z początku lipca na koniec tego miesiąca. A co za tym idzie, ograniczenie rund kwalifikacyjnych.

 

"Na ostatnim spotkaniu nie padły jeszcze żadne konkretne pomysły. Moim zdaniem zbyt duża liczba klubów startuje w kwalifikacjach. Polska może wystawić cztery drużyny, tyle samo co na przykład Wyspy Owcze. Niektóre kluby tak naprawdę nie są zainteresowane udziałem w europejskich pucharach, bo dla nich są to tylko koszty i nie ma większego zainteresowania. Ale klub, który wywalczy prawo startu w rozgrywkach europejskich nie może z niego zrezygnować" - podsumował Rutkowski.

 

Kolejne spotkanie grupy roboczej ECA zaplanowano na grudzień.