Prywatny samolot prezesa Lyonu Jeana-Michela Aulasa dostarczył Mathieu Valbuenę do Wersalu w piątek około 8.00, a następnie czekał z odlotem aż do zakończenia przesłuchania piłkarza przez sędzinę w sprawie słynnej już aferze taśmowej.

Milik i Drągowski na liście 101 największych talentów świata!

Po ponad dwóch godzinach Valbuena opuścił budynek i odjechał na lotnisko. Po 1,5 h dołączyć do kolegów z zespołu, którzy przebywają w Nicei. Czy zagra w dzisiejszym meczu z OSG Nice? O tym zdecyduje trener Hubert Fournier.


Sam Valbuena aż się pali do gry! Skrzydłowy bardzo przeżywał fakt, że nie znalazł się w gronie powołanych na ostatnie mecze towarzyskie, które Francuzi grali z Niemcami i Anglią. Chce teraz udowodnić, że afera sekstaśmowa nie wpłynęła na jego formę. Dzisiejsze przesłuchanie dotyczyło roli, jaką odegrał Karim Benzema.


Przypomnijmy, że Benzema zeznawał w tej sprawie – również w Wersalu – 5 listopada. Nie wypowiadając się o sednie sprawy, adwokat Valbueny Dider Domat zeznał:

Podczas przesłuchania przez sędzinę, Mathieu był opanowany i spokojny. Powinien być więc w dobrej dyspozycji, bo jego stan psychiczny pozwala mu na wystąpienie w piątkowym meczu. Valbuena wyznał całą gorzką prawdę. Niczego nie owijał w bawełnę. Nie było mowy o żadnym sposobie, by miał rozgrzeszyć Benzemę – powiedział.

Jak się dowiedzieliśmy trójka szantażystów z Lyonu chciała od Valbuenu kilku milionów euro – a nie jak się początkowo mówiło 150 tysięcy euro – w zamian za zniszczenie taśm. Ten nowy fakt na pewno jeszcze bardziej pogrąża Benzemę, który nie powinien liczyć na jakiekolwiek oszczędzenie przez Valbuenę.