Mateusz Majak: Ci nieliczni zgromadzeni dziś na Bułgarskiej kibice mogą dziękować, że pojawiłeś się dzisiaj na boisku i zdobyłeś tę jedyną bramkę w ty meczu.

Szymon Pawłowski: Nie, bo remis 0:0 też nas urządzał. Ale wiadomo, fajnie dla kibiców, że padają bramki. Dlatego przychodzą na stadiony. Super, że udało się strzelić chociaż jedną i przypieczętować awans.

To spotkanie pokazuje, że jeszcze sporo pracy przed Wami, żeby wyjść z tego kryzysu.

Na pewno, cały czas pracuje nad tym, żeby nasza gra ofensywna była lepsza, żebyśmy stwarzali więcej sytuacji. Najważniejsze, że zagraliśmy na zero z tyłu i na pewno ten element gry poprawiliśmy.

Jesteś w stanie stwierdzić, co szwankuje z przodu, że tych akcji tworzycie mało i ich nie wykorzystujecie?

Dziś to tak wyjątkowo. Z Lubina przywieźliśmy dobry wynik i w pierwszej połowie tak właściwie tylko czekaliśmy aż Zagłębie się otworzy. Niestety, do końca była nerwówka. Całe szczęście, że awansowaliśmy. Puchar odkładamy do wiosny.

 

Reszta rozmowy w załączonym materiale wideo.