Mecz rozpoczął się na mapie de_dust2, na której świetnie czuje się jeden z finalistów - TSM. To właśnie Duńczycy wybrali słynne 'piaski' i tym samym powszechnie uważani byli za faworytów. Device i spółka rozpoczęli po stronie broniącej. Szybki atak 'galą' zgubił terrorystów. Bardzo solidnie strzelający Karrigan pozbawił Na'Vi jakichkolwiek szans na wygranie rundy pistoletowej. Po kilku minutach było już 3-0. Dopiero w czwartej rundzie o odrobienie strat pokusili się reprezentanci Natus Vincere., którzy zdecydowali się na szybki atak 'długą'. Skandynawowie okazali się bezradni wobec takiego zagrania. Wkrótce padł pierwszy punkt dla ukraińsko-słowackiej mieszanki wybuchowej. Przez kolejne rundy mogliśmy oglądać obustronną wymianę ciosów, choć trzeba zaznaczyć, że w szóstej rundzie TSM zmuszone było do rozgrywania rundy eco, co dało szansę Natus Vincere na utrzymanie kontaktu punktowego. Pierwsza połowa okazała się bardzo wyrównana, co ku zaskoczeniu duńskiej formacji dało w konsekwencji wynik 8-7 dla Na'Vi.

 

Po zmianie stron rundę pistoletową rozstrzygnęli na swoją korzyść Guardian i jego koledzy, co znacznie skomplikowało sytuację Team SoloMid. Atakujący Duńczycy musieli rozegrać kolejne rundy bez wyposażonego ekwipunku, co gwarantowało kolejne rundy antyterrorystom. Obraz gry nie zmieniał się, a Natus Vincere udowadniali raz za razem, że gra w finale Dreamhack Cluj - Napoca to nie był przypadek. Dopiero przy wyniku 14-7 do głosu doszli terroryści, co i tak nie przeszkodziło zdobycia kolejnej, 15 już rundy przez naszych sąsiadów zza wschodniej granicy. Na piaskach ostatecznie zwyciężyli Seized i jego kompani wynikiem 16-10. Wspomniany zawodnik był najlepszym snajperem swojej drużyny, a jego dorobek po pierwszej mapie to 24 fragi i k/d ratio 1.53.

 

Na drugiej lokacji - de_cobblestone, swoją zwycięską passę kontynuowało grające po stronie antyterrorystów Natus Vincere. Dobra postawa zaowocowała czterema szybko zdobytymi rundami. Co ciekawe, jest to strona uznawana teoretycznie na mapie cobblestone za trudniejszą. To stawiało Team SoloMid niemal pod ścianą. Jeżeli duński zespół myślał jeszcze o wygraniu turnieju, to musiał się obudzić... Bez większych problemów Guardian punktował swoich rywali za pomocą AWP. Terroryści nie byli w stanie nawet przedostać się na bombsite, nie mówiąc już o podłożeniu bomby. Jednostronne widowisko i wynik 6-0 to rezultat kilku minut zmagań na 'cobble'. Dopiero w siódmej rundzie pierwszy punkt padł na korzyść Skandynawów, co spowodowane było głównie niesubordynacją dotychczas świetnie radzącego sobie Guardiana. Rundę później okazało się jednak, że był to tylko wypadek przy pracy i śmiercionośna snajperka w rękach Słowaka znów eliminowała bezradnych Duńczyków. Niesamowita gra zawodnika Na'Vi, który po 9 rundach miał już 5 gwiazdek w swoich statystykach! Pauza, o którą poprosili zawodnicy TSM nie pomogła. Obraz gry pozostał niezmienny. W 12 rundzie pojawiła się co prawda szansa na drugą rundę przed terrorystami, lecz Seized okazał się bezbłędny ugrywając 'clutcha' i rozbrajając bombę. Pierwsza połowa mapy zakończyła się miażdżącym wynikiem 14-1 dla świetnie dysponowanych Ukraińców i rzecz jasna Guardiana.

 

Po zmianie stron pistoletówka padła niespodziewanie łupem Team SoloMid! To przedłużało niejako szanse tej drużyny na doprowadzenie do trzeciej mapy. Mimo wszystko taka ewentualność pozostawała raczej tylko w sferze marzeń. Ducha walki pokazała duńska formacja, która zdobyła cztery rundy z rzędu, lecz mimo to rundę eco wygrała niespodziewanie ukraińsko-słowacka maszyna. Zdobywając 15 punkt pozbawiła złudzeń zarówno fanów jak i zawodników TSM. Co prawda Device i jego koledzy walczyli, ale to ewidentnie była noc Na'Vi i kwestią czasu było zakończenie finału. Tak też się stało. Mapa zakończyła się wynikiem 16-8 i 2-0 w ogólnej punktacji dla Natus Vincere!