Karol Linetty (piłkarz Lecha): Szkoda, że nie udało się wygrać, tym bardziej że Belenenses nie był zbyt wymagającym rywalem. Portugalczycy stwarzali sobie okazje do zdobycia gola, ale tylko dlatego, że wykorzystywali popełnione przez nas błędy. Szczególnie groźne były dwie, trzy sytuacje z pierwszej połowy, które nasi rywale mogli wykorzystać. Niestety, kilka stworzonych przez naszą drużynę okazji nie udało się zamienić na bramkę. Wyjątkowego pecha mieliśmy przy strzale Szymona Pawłowskiego, kiedy piłka zatrzymała się na słupku.

 

Liga Europy: Bez goli w Lizbonie, ale Lech wciąż z szansami na awans

 

Łukasz Trałka (piłkarz Lecha): Zabrakło nam dziś dobrych okazji do zdobycia bramki. Próbowaliśmy od czasu do czasu wychodzić szybkimi kontrami stwarzając zagrożenie w polu karnym rywala. Nie były to jednak sytuacje, z których moglibyśmy zaskoczyć przeciwnika. Belenenses też nie pokazał się z najlepszej strony pod względem wypracowywania sobie okazji strzeleckich. Rzut karny, który moim zdaniem został podyktowany słusznie, mógł pozwolić Portugalczykom przechylić szale spotkania na ich korzyść i pozwolić wciąż marzyć o awansie. Dzisiejszy remis znacznie oddalił nas od gry w dalszej fazie Ligi Europejskiej. Być może do zwycięstwa zabrakło nam świeżości, gdyż natężenie meczów jest obecnie bardzo duże i gramy praktycznie co trzy dni. Nie może to być jednak argument uzasadniający naszą dzisiejszą postawę i brak zwycięstwa.

 

Ricardo Sa Pinto (trener Belenenses Lizbona): Jeśli ktoś miał ten mecz wygrać, to z pewnością była to nasza drużyna. Stworzyliśmy sporo okazji, by zdobyć bramkę, lecz nie mieliśmy dziś szczęścia. Chcę podziękować mojemu zespołowi, bowiem zagrał dobry mecz. Musimy dalej się motywować i walczyć w następnych spotkaniach.

 

Niektórzy z moich zawodników dochdzą do pełni formy po kontuzjach. Lubię mieć 27 piłkarzy, którzy mogą coś wnieść do gry, ale póki co jeszcze nie mam takiej sytuacji. Najlepszym przykładem jest Carlos Martins, który nie jest na tyle w odpowiedniej formie, by grać w większym wymiarze czasowym. Chciałbym prosić o uszanowanie klubu, bo Belenenses to 96 lat historii i należy mówić o nim z szacunkiem. Wciąż mamy szansę awansować i trzeba mieć nadzieję, że w piłce wszystko jest możliwe. Jeśli zagramy ambitnie, pokażemy siłę zespołu oraz dobrą organizację gry, to jesteśmy w stanie pokonać Fiorentinę.

 

Jan Urban (trener Lecha): To był mecz, w którym ten, kto strzeli bramkę, wygra 1:0. Swoją doskonałą szansę miało Belenenses w pierwszej połowie po rzucie karnym sprokurowanym przez nas troszeczkę lekkomyślnie. Później była jeszcze jedna szansa, którą rywale stworzyli po naszej stracie. Po przerwie staraliśmy się na wszelkie sposoby strzelić zwycięskiego gola, niestety nie udało się. Ktoś by był pokrzywdzony, gdyby jedna z drużyn wygrała, dlatego wynik remisowy uważam za sprawiedliwy.

 

Nie ma gwarancji, że gdybyśmy wpuścili ofensywnych zawodników wcześniej, to byśmy dziś wygrali. Musimy również myśleć o pozostałych meczach, które nas jeszcze czekają. Szansę na awans teoretycznie są, ale nawet gdyby ich nie było, to walczylibyśmy o zwycięstwo w ostatnim meczu z FC Basel. Mamy rachunki do wyrównania z tą drużyną. Oprócz tego to jest prestiż, pieniądze, a także punkty do rankingu UEFA. To wszystko jest niezmiernie ważne.