W szeregach gospodarzy, liderów Konferencji Wschodniej z bilansem 18-7, po półrocznej przerwie spowodowanej kontuzją lewego kolana zagrał Kyrie Irving i zdobył 12 punktów przebywając na parkiecie 17 minut.

 

- Za mną długa, bardzo długa droga, ale może dzięki temu przyjemność z faktu, że znowu mogłem być na boisku razem z kolegami - przyznał po spotkaniu rozgrywający "Cavs".

 

Lider "Kawalerzystów", którzy odnieśli 12. zwycięstwo w 13. w sezonie występie przed własną publicznością, LeBron James w ciągu trzech kwart, w jakich pojawił się na boisku, uzbierał 23 pkt.

 

Aż 255 punktów uzyskali w Denver koszykarze miejscowych Nuggets i New Orleans Pelicans. Goście zwyciężyli 130:125.

 

Sukces zawdzięczają głównie Anthony'emu Davisowi, który - choć z powodu kłopotów zdrowotnych spędził na boisku tylko 20 minut - zdobył 27 pkt, trafiając m.in. wszystkie dziewięć wolnych i odnotował sześć zbiórek oraz cztery bloki. Po 21 pkt dorzucili Tyreke Evans i Jrue Holiday.

 

W szeregach pokonanych wyróżnił się rezerwowy Will Barton, który z 32 pkt aż 21 uzyskał dzięki rzutom "za trzy".

 

Prowadzący w Southeast Division Miami Heat pokonali u siebie Portland Trail Blazers 116:109 zaliczając 16. wygraną w 26 spotkaniach. Do sukcesu poprowadzili ich przede wszystkim Chris Bosh - 29 pkt oraz Hassan Whiteside - 22.

 

W końcówce na parkiecie zabrakło w ekipie z Florydy słoweńskiego rozgrywającego Gorana Dragica, który po raz pierwszy w karierze po dwóch faulach technicznych musiał usiąść na ławce.

 

Na miano zawodnika numer jeden wśród gości zasłużył Damian Lillard - 32 pkt.