- Moglibyśmy otworzyć sklep z przedmiotami rzuconymi przez kibiców Feyenoordu - powiedział 26 lutego tego roku po meczu Feyenoord - AS Roma trener gości Rudi Garcia. Fani rywali podczas tego dwumeczu zachowali się fatalnie. Najpierw, będąc w Rzymie, zniszczyli kilka cennych zabytków, takich jak XVII-wieczna fontanna Barcaccia autorstwa Pietro i Gian Lorenzo Berninich. W rewanżu – już we własnym mieście – skupili się na działaniach wewnątrz stadionu. Byli na tyle zdeterminowani, że sędzia dwukrotnie przerywał mecz. Z trybun leciały różne przedmioty – zapalniczki a przede wszystkim… dmuchany balon w kształcie banana.

 

Sylwester po piłkarsku! Milik śpiewa, a Lewandowski imprezuje z Peszką

 

Jakim cudem skuter trafił na trybuny?!

 

Rasizm to częsty problem na stadionach, ale to nie o tym jest ten tekst. W przeszłości bardzo często zdarzało się, że kibice nie potrafili uszanować przeciwników i do wulgarnych przyśpiewek dorzucali „bonus”. Oczy ludzkie widziały sporo – monety, zapalniczki, czyli poręczne rzeczy, które spokojnie można wnieść na stadion. Były jednak takie przypadki, które trudno objąć wyobraźnią.

 

Najsłynniejszy przypadek dotyczy chyba Luisa Figo i jego powrotu na Camp Nou. Kibice Barcelony nie mogli wybaczyć mu przejścia do Realu Madryt, tak więc za każdym razem, gdy był przy piłce, rozlegały się okrzyki „judasz”, „zdrajca” i tym podobne. Kiedy tylko wykonywał rzuty rożne, działo się prawdziwe piekło. W jego kierunku leciały monety, telefony, lecz najbardziej zaskakującą rzeczą był… łeb świni. Świni, która później doczekała się nawet wywiadu!

 

To było dziwne, może dla niektórych nawet odrażające… Tak więc kolejny przypadek będzie… być może jeszcze dziwniejszy! Przed meczem Inter – Atalanta kibice gospodarzy ukradli skuter. Co w tym dziwnego, skoro kradzieże zdarzają się wszędzie? Skoro jest to tekst o dziwnych przedmiotach na murawie… Choć brzmi to dziwnie, to tak, fani Interu wnieśli ten skuter na trybuny! Jak tego dokonali – nie wiadomo. Na tym jednak ich pomysł się skończył, bo próba wrzucenia go na trawę nie przeszła. Wylądował na… pustej trybunie.

 

Casillas ustrzelony butelką, a prezydent klubu obsypany... pączkami

 

Szkoci kochają Whisky. Ale czy ich zdanie podzielają Hiszpanie? Na pewno nie wszyscy, ale ci z Andaluzji – na pewno! Pewnego razu kibice Sevilli mieli chyba jednak przesyt tego trunku, gdyż postanowili go „oddać”. Robili to dwukrotnie – za każdym razem, kiedy rywalem był zespół z Madrytu. Najpierw zrobili to podczas meczu z Atletico, a następnie za cel obrali bramkarza Realu – Ikera Casillasa. Udało im się go trafić, więc po chwili spotkanie zostało przerwane…

 

Tłusty Czwartek przez cały rok? Ręka do góry, kto by tego nie chciał! A jeśli to jest czyjeś marzenie, to zapraszamy do Chorwacji - głównie na spotkania Hajduka Split. Kilka lat temu fani nie byli zadowoleni z kierunku, w jakim podąża klub. Ostatnie mistrzostwo zdobyte w sezonie 2004/2005 nie było sprzymierzeńcem prezydenta klubu, który z każdej strony spotykał się z krytyką. Wpadli więc na nietypowy sposób protestu. Wyrzucili na murawę… pączki! Najśmieszniejsze jest to, że prezydent klubu był także... właścicielem piekarni w Splicie.

 

Bilard w polu karnym? Czasami zdarzają się takie sytuacje, w których piłka potrafi spłatać figla, ale czy kiedykolwiek ktoś widział na boisku piłkarskim coś z elementów snookera? Na pewno w Norwegii, kiedy kilka sezonów temu miejscowy Brann grał z Evertonem. Goście po golach Osmana i Anichebe pewnie wygrali, ale to nie z tego powodu pamięta się ten mecz. Miejscowi fani mieli dosyć oglądania fatalnej gry swoich ulubieńców, więc postanowili uwolnić złe emocje. Przekonał się o tym Phil Neville, które prawie dostał – jak twierdził – bilą snookerową! Wściekły pokazał ją nawet sędziemu, który… cierpliwie wytłumaczył mu, że jest to bila bilardowa…

 

Piłki tenisowe i najsłynniejszy baton

 

Klub Seniora na trybunach? Lata temu w Argentynie podczas meczu Argentinos Juniors – Belgrano, kiedy gospodarze przegrywali 1:3, jeden z fanów nie wytrzymał. Był wściekły na trenera Ricardo Caruso, który od pięciu spotkań nie potrafił wygrać. A jak wiadomo w Ameryce Południowej piłka nożna to religia. Stąd też szkoleniowiec oberwał… sztucznymi szczękami. Nie do końca wiadomo, jaki sygnał wysłał mu kibic, ale mówi się o tym, że chodziło o jak najszybszą emeryturę…

 

Zdarzają się też bardzo ciekawe inicjatywy, takie jak w Szwajcarii. Fanom Luzern i FC Basel nie spodobało się, że mecz został przełożony na godzinę 12:45, by nie kolidował ze starciem Rogera Federera z Novakiem Djokovicem w Bazylei, które miało zacząć się o godzinie 15. Założenie było proste – oba zdarzenia miały ze sobą nie kolidować. Jak zareagowali kibice? Tuż po rozpoczęciu gry wrzucili na boisko setki, a może nawet tysiące piłek do tenisa! I cel osiągnęli, bo stewardzi usuwali je przez blisko godzinę…

 

 

Jednym z najbardziej popularnych piłkarzy angielskich w latach 80' i 90' był oczywiście Paul Gascoigne. Gracz o tyle genialny, co nieprzewidywalny - i nie chodzi tylko o postawę na boisku. Zostawmy jednak jego problemy, bo nie o nie teraz chodzi. Kiedyś, grając jeszcze dla Newcastle, powiedział, że wprost uwielbia... batony Mars. Kilka lat później zmienił "Sroki" na "Koguty". I kiedy jako piłkarz Tottenhamu przyjechał na St James’ Park, by zagrać po raz pierwszy przeciwko byłemu klubowi, jeden z kibiców, który znajdował na stadionie rzucił w niego... właśnie Marsem! "Gazza" w ogóle się tym nie przejął, a nawet... skonsumował batona!

 

Taczka + części samochodowe = kłopoty

A to feler - westchnął seler... Na Stamford Bridge od ponad 20 lat istniała pewna tradycja, która mówiła o rzucaniu właśnie tego warzywa na murawę. Niestety, po incydentach z 2007 roku jest to już zakazane. Właśnie wtedy doszło do sprzeczki Franka Lamparda z Ceskiem Fabregasem podczas finału Pucharu Ligi między Chelsea a Arsenalem. Zagotowało się także na trybunach, gdyż fani "The Blues" zaczęli rzucać selerami... w "Kanonierów", którzy wykonywali rzuty rożne! Od tego momentu za wniesienie bądź rzucanie tym warzywem na stadionie Chelsea można otrzymać wielkie kary. Co ciekawe wszystko zaczęło się od fanów Gillingham. To oni jako pierwsi rzucali warzywem na boisko, a także jako pierwsi zostali przez to ukarani...


W 2002 roku Nowa Zelandia grała towarzysko z Chile. Na 10 minut przed rozpoczęciem spotkania na murawę wbiegł kibic z nietypowym przedmiotem. W rękach trzymał... drzwi od samochodu! Nie do końca wiadomo, o co w tej sprawie chodziło, ale skończyło się śmiechu. Po zakończeniu meczu spiker prosił fanów, by nie wchodzili na boisko oraz nie wnosili samochodowych części. Wszystko wzięto na wesoło.


Tak wesoło nie było w 2004 roku na meczu Club America - Sao Caetano w ramach Copa Libertadores. Od początku do końca między obiema drużynami iskrzyło. Niech świadczy o tym fakt, że nawet Cuathemoc Blanco - który w trakcie spotkania otrzymał czerwoną kartkę - wrócił z szatni, by wziąć udział w przepychance! Na murawę wtargnęli także kibice, lecz wcześniej jeden z nich wrzucił na nią... taczkę! Szybko zabrali ją ochroniarze, ale jakim cudem ktoś zdołał ją przemycić na trybuny?!

 

Zakończmy więc czymś lekkim. Fani Liverpoolu z pewnością nie wspominają miło spotkania przeciwko Sunderlandowi z 2009 roku. Ich pupile przegrali wtedy 0:1 i to po jakiej bramce! Piłkę w polu karnym otrzymał Darren Bent i po chwili mógł już celebrować gola. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że futbolówka po drodze odbiła się od... piłki plażowej! To kompletnie zmyliło Pepe Reinę, który nie spodziewał się zmiany trajektorii lotu i został niemile zaskoczony. Nie po raz pierwszy los spłatał mu takiego figla...

 



Jak widać fantazja od zawsze rozpierała kibiców. Czasami jednak mogło się to fatalnie skończyć. Miejmy nadzieję, że takie historie pozostaną tylko zabawnymi ciekawostkami...