Robak w finale europejskiego turnieju kwalifikacyjnego pokonał Chorwata Filipa Grgica 22:7, natomiast Paziński przegrał pojedynek o pierwsze miejsce z reprezentującym Azerbejdżan Irańczykiem Miladem Beigi Harcheganim 2:14.

Nie powiodło się Agnieszce Krzemienieckiej (AZS AWF Warszawa, 67 kg) oraz jej imienniczce Kowalczuk (Start Olsztyn, plus 67 kg). Obie zostały sklasyfikowane na pozycjach 5-8.

 

Pindera o Szpilce: Stracone złudzenia


- Wszyscy byli bardzo dobrze przygotowani do rywalizacji. Wykonaliśmy plan, bo jechaliśmy po minimum dwie przepustki do Rio. Dwa miejsca w gronie najlepszych szesnastu zawodników każdej z wag to efekt ciężkiej pracy zawodników i szkoleniowców – powiedział prezes Polskiego Związku Taekwondo Olimpijskiego Artur Chmielarz.

Robak uzyskał w czterech walkach aż 67 punktów, a rywalom oddał tylko 17. W pierwszej wygrał z Duńczykiem Emilem Sorensenem 13:1, następnie z Borisem Ruizem z Andory 16:3, ze Słoweńcem Jure Pantarem 16:6 i z Filipem Grgicem 22:7.

Paziński w pierwszym pojedynku zwyciężył reprezentanta Danii Abderrahima Eldrissiego 7:0, w drugim dzięki „złotemu punktowi” pokonał Włocha Roberto Bottę (po trzech dwuminutowych rundach był remis 1:1), w półfinale Norwega Richarda Andre Ordemanna 9:2, zaś finale nie sprostał Harheganiemu przegrywając 2:14 (przewaga techniczna).

O pechu może mówić Kowalczuk. Jeszcze na niespełna trzy sekundy przed końcem trzeciej rundy prowadziła 2:0 ze Słowenką Nusą Rajher, która wykonała kopnięcie w głowę za pięć punktów i wygrała 5:2.

Dwa pojedynki stoczyła Krzemieniecka. W pierwszym zwyciężyła Finkę Jennę Partanen 1:0, a w kolejnym walczyła z rozstawioną z „trójką” Niemką Rabią Guelec. Po trzech rundach był remis 4:4, ale „złoty punkt” zdobyła rywalka za kopnięcie okrężne w półdystansie.

18-letni Karol Robak, będący w klasie maturalnej, nie posiadał się z radości. - Co za wspaniała impreza. Jadę na igrzyska! Opłacił się dziewięcioletni kontakt z dyscypliną nawiązany w wielkopolskim Uczniowskim Klubie Sportowym Atlas Tarnowo Podgórne. Zawsze lubiłem uprawiać sporty walki – powiedział.

Mimo porażki uśmiech nie znikał z twarzy 29-letniego Pazińskiego, który taekwondo trenuje od 10. roku życia.

- Cel został osiągnięty. Za sukcesem stoi moja rodzina i mój serdeczny kolega, olimpijczyk z Londynu Michał Łoniewski, z którym trenuję. Wszystkim im dziękuję - podkreślił.

W stambulskim turnieju kwalifikacyjnym startowało 134 zawodników z 47 krajów, w tym po raz pierwszy w historii dyscypliny zespół uchodźców (World Taekwondo Refugee Team).