Keino, dwukrotny mistrz olimpijski w biegach (Meksyk 1968 i Monachium 1972), w wywiadzie dla jednej ze światowych agencji przyznał, że "jego kraj nie może ryzykować wysyłając Kenijczyków tam, gdzie epidemia będzie zagrażała ich życiu".

 

Kołecki: Nie stosowałem zakazanych środków

 

Kenijski działacz dodał, że ekipa jego kraju pojedzie do Brazylii tylko wtedy, gdy od organizatorów igrzysk otrzyma zapewnienie, że "kraj jest bezpieczny, aby podjąć sportowców".

 

Biegacze Kenii są uważani za głównych kandydatów do zdobycia medali na średnich i długich dystansach.

 

Kilka dni wcześniej także Amerykański Komitet Olimpijski w oficjalnym komunikacie do krajowego zrzeszenia federacji sportowych zaapelował do zawodników, by ci zastanowili się nad startem w sierpniowych igrzyskach w Rio de Janeiro, jeśli czują groźbę zarażenia wirusem Zika.

 

Amerykanie przyznali, że otrzymują sygnały od zawodników, głównie od kobiet, które obawiają się Ziki i zastanawiają się nad udziałem w olimpijskiej rywalizacji. "Nikt nie powinien jechać do Brazylii, jeśli ma się czuć niekomfortowo" - powiedział szef federacji szermierki Donald Anthony.

 

Wcześniej sam brazylijski rząd odradzał przyjazd kobietom w ciąży. "Inne osoby nie powinny mieć takich obaw" - oświadczył Jacques Wagner, szef gabinetu prezydent Dilmy Rousseff.

 

Naukowcy niewiele wiedzą na temat wirusa Zika, ale uważa się, że jest on powiązany ze wzrostem przypadków mikrocefalii (małogłowia) u noworodków oraz może mieć związek z występowaniem rzadkiego schorzenia znanego jako zespół Guillaina i Barrego, który u dzieci i dorosłych z osłabionym układem odpornościowym może wywoływać paraliż, a w skrajnych przypadkach śmierć.

 

Na wirusa Zika nie wynaleziono dotąd szczepionki, możliwe jest leczenie jedynie objawów. Obecność wirusa stwierdzono ostatnio w ok. 20 krajach, a największe ogniska odnotowano w Brazylii, Kolumbii, Salwadorze, Panamie i Republice Zielonego Przylądka.

 

Igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro odbędą się w dniach 5-21 sierpnia.