Historia sympatycznego zwierzaka od początku poruszyła tysiące ludzi. Żyrafek zaraz po urodzeniu miał bowiem niewielkie szanse na przeżycie. Pracownicy warszawskiego ogrodu zoologicznego zdołali jednak malucha uratować. A później poprosili o przysyłanie propozycji imienia. W piątek rano umieścili na portalu społecznościowym taką oto informację:

"Drodzy wielbiciele Żyrafka! Dziękujemy Wam za wszystkie nadesłane propozycje imienia dla naszego malucha i Wasze zaangażowanie. Spieszymy Was poinformować, że imię zostało wybrane. W ostatnich dniach pojawiła się bowiem propozycja wyjątkowa, z której nie moglibyśmy nie skorzystać. Imię będzie dumne, bardzo wysokie i niosące wiele niespodzianek..."

Kilka godzin później poznaliśmy rozwiązanie zagadki. Od dziś to Żyrafek Gortat. "Uwielbiam zwierzęta i jestem szczęśliwy, że od dzisiaj żyrafek nazywa się Gortat! Zachęcam wszystkich do regularnego odwiedzania Gortata w warszawskim zoo. Obiecuję, że jak tylko przylecę do Polski, odwiedzę go osobiście i zaproszę jego największych fanów na wspólne spotkanie" - skomentował zawodnik Washington Wizards. I dodał: "W tym wyjątkowym dniu przesłałem dla żyrafka 213 litrów mleka. Maleństwo musi mierzyć wysoko"

Tyle właśnie - 213 centymetrów - ma Marcin Gortat. Żyrafek jest niemal identycznego wzrostu, ale rośnie błyskawicznie. Nic dziwnego, dorosły może mierzyć nawet sześć metrów.