W piątek obaj Polacy przegrali swoje spotkania singlowe ze znacznie lepiej notowanymi rywalami. Na otwarcie Michał Przysiężny (318. ATP) uległ Guido Pelli (42.) 1:6, 4:6, 6:7 (5-7), a Hubert Hurkacz (602.) musiał uznać wyższość Leonardo Mayera (41.) 2:6, 6:7 (3-7), 2:6.

 

Ostatnią nadzieją na przedłużenie szans na awans debiutujących w elicie biało-czerwonych jest więc sobotni debel. W nim wystąpią po stronie gospodarzy Łukasz Kubot i Marcin Matkowski, którzy w ubiegłym roku wygrali wszystkie trzy spotkania w tych rozgrywkach w grze podwójnej.

 

W kontekście kłopotów zdrowotnych singlistów - z powodu kontuzji w składzie zabrakło Jerzego Janowicza, a Michał Przysiężny trenuje od sześciu dni - duet ten wydaje się stanowić najmocniejszy punkt zespołu Radosława Szymanika.

 

Po drugiej stronie stanąć mają stanąć Carlos Berlocq i Renzo Olivo. W piątek wieczorem kapitan Argentyńczyków Daniel Orsanic zapowiedział, że nie zamierza dokonywać zmian.

 

"Rywale są w komfortowej sytuacji. Mogą decydować, czy chcą odpuścić debla i dać odpocząć singlistom, czy nie. Oni teraz tylko mogą, a my musimy. Inny bagaż będzie na barkach zawodników z obu ekip" - podkreślił Szymanik.

 

W przypadku zwycięstwa Polaków rozstrzygnięcie zapadnie w niedzielę. Na ten dzień zaplanowane są rewanżowe konfrontacje w singlu. Jeśli w sobotę triumfować będzie ekipa gości, to zapewni sobie zwycięstwo w całym meczu i awans do ćwierćfinału.

 

Reprezentacje Polski i Argentyny wcześniej nie grały. Biało-czerwoni awans do elity zawdzięczają pokonaniu we wrześniowym barażu w Gdyni Słowacji 3:2. Drużyna z Ameryki Południowej w ubiegłym roku dotarła do półfinału rozgrywek. Jeszcze nigdy nie zdobyła Pucharu Davisa, ale czterokrotnie była uczestnikiem finału - w 1981, 2006, 2008 i 2011 roku.