W pierwszym secie oba zespoły szły równo do stanu 10:10. Także za sprawą częstego psucia serwisu na zmianę. Kiedy w polu zagrywki RCS Cerradu Czarnych stanął Jakub Zwiech, jego ekipa odskoczyła na pięć punktów. Jastrzębianie mieli oromne problemy z przyjęciem piłki, a jedyny wyprowadzony wówczas atak zakończył się na aucie. Długo utrzymywała się 4-5-punktowa przewaga zawodników trenera Andrzeja Sitkowskiego. W końcówce jednak dwa asy Mateusza Kukulskiego i kiwka Szymona Berezy pozwoliły jastrzębianom zbliżyć się na 21:23. Radomianie mieli teraz kłopoty z przyjęciem piłki i dobrym rozegraniem. Za chwilę dwa skuteczne ataki Konrada Formeli (wybranego na MVP finału) oraz zablokowanie Bartłomieja Bołądzia i był już remis 24:24. W tym ważnym momencie jednak Formela wpakował zagrywkę w siatkę, a seta skutecznym atakiem zakończył Bołądź.

 

W drugiej partii radomianie od początku uzyskali przewagę 3-4 punktów. Artur Szalpuk sprawiał zagrywką sporo kłopotów rywalom, którzy nie mogli w efekcie dokładnie rozegrać piłki. Posłał też jednego asa. Przy stanie 4:8 trener Jarosław Kubiak poprosił o przerwę na żądanie. Po niej jego siatkarze wprawdzie nie zaczęli odrabiać strat, ale też nie tracili już więcej dystansu.

 

Oba zespoły ryzykowały zagrywką i sporo z nich było psutych. Dopiero kiedy zaczął serwować Radosław Gil, jastrzębianie zabrali się za gonienie wyniku i po zablokowaniu Bołądzia przez Piotra Trzeciaka doprowadzili do remisu 19:19. Zablokowanie Trzeciaka i Marcina Ernastowicza przez Artura Szalpuka pozwoliły Czarnym odzyskać prowadzenie. Mimo zaciętej walki, jastrzębianie przegrali 22:25 po ataku Bołądzia z drugiej linii i autowym serwisie Ernastowicza.

 

Trzeci set niemal bez historii, 25:15 dla Jastrzębskiego Węgla. Siatkarze trenera Kubiaka od początku mieli niewielką przewagę. Kiedy prowadzili 10:6, szkoleniowiec radomian poprosił o przerwę, ale jego zawodnikom dalej kompletnie nie szło. Jastrzębianie dobrze blokowali, skutecznie atakowali, a Czarnym nic się nie udawało i wkrótce przegrywali 7:16. Do końca partii byli już zrezygnowani, bez wiary w możliwość odwrócenia losów tej części spotkania.

 

Na czwartą radomianie wyszli już zmobilizowani. Jednak po kilku na przemian zdobywanych punktach sygnał do „odjazdu” jastrzębian dał Marcin Ernastowicz, który „ustrzelił” zagrywką Łukasza Zugaja. Punkty dołożyli Damian Śliż i Piotr Trzeciak i Czarni przegrywali 5:10. Tym razem jednak nie pękli, jak w poprzedniej partii. Walczyli i zniwelowali straty na 13:14 i 15:17, ale jastrzębianie nie pozwolili wydrzeć sobie wygranej w secie (25:21), zakończonym atakiem Ernastowicza.

 

Tie-break to emocjonująca, zacięta walka od pierwszych do ostatnich chwil. Kiedy w końcówce lekką przewagę zyskali radomianie, wydawało się, że obronią tytuł mistrza Polski. Mieli nawet piłkę meczową przy stanie 14:13. Wówczas jednak jastrzębianie znakomicie ustawili blok, czego nie utrudnił im zbytnio radomski rozgrywający, i zastopowali najpierw Jakuba Zwiecha, a potem Bołądzia. Zwycięski, złoty punkt zdobył dla Jastrzębskiego Węgla znakomicie spisujący się dzisiaj przyjmujący Marcin Ernastowicz.

 

Jastrzębski Węgiel - Cerrad Czarni Radom 3:2 (24:26, 22:25, 25:15, 25:21, 16:14)