Bełchatowianie w decydującym starciu fazy play off Ligi Mistrzów, którego stawką jest awans do turnieju finałowego w Krakowie, zmierzą się z teoretycznie najtrudniejszym rywalem. Zenit to aktualny mistrz Rosji i lider tabeli krajowej Superligi oraz ubiegłoroczny triumfator LM. To jedyna - obok gospodarza Final Four, Asseco Resovii - niepokonana drużyna w obecnych rozgrywkach. W 1. rundzie play off o sile zespołu prowadzonego przez trenera Władimira Alekno przekonali się siatkarze Lotosu Trefl Gdańsk, którzy dwukrotnie ulegli Zenitowi (1:3 i 0:3).

 

Największą gwiazdą gospodarzy środowego spotkania jest uznawany za najlepszego obecnie siatkarza na świecie Wilfredo Leon, ale - jak podkreślił Lisinac - w Zenicie na każdej pozycji występuje zawodnik światowego formatu.

 

"Na przyjęciu gra przecież Amerykanin Matthew Anderson, w ataku Rosjanin Maksim Michajłow, rozgrywającym jest Aleksander Butko, a libero Bułgar Teodor Salparow i doświadczony Aleksiej Werbow. To wybitni siatkarze, ale nie możemy myśleć, kto jest po drugiej stronie siatki. My też mamy znakomitych zawodników, jak choćby Mariusz Wlazły, czy Facundo Conte. Nie stoimy na straconej pozycji" - zaznaczył 23-letni reprezentant Serbii. Podkreślił też, że rywal takiego formatu wyzwala dodatkowe siły.

 

Wszyscy w klubie z Bełchatowa podkreślają, że jadą do Kazania z zamiarem przeciwstawienia się faworytowi i zdobycia dobrej zaliczki przed rewanżem w Łodzi.

 

"Podstawowa szóstka Zenita, a nawet cała kadra i sztab to prawdziwy gwiazdozbiór, ale to nie znaczy, że mamy tam nie jechać, czy oddać im punkty darmo już przed wyjściem na boisko. To przecież też tylko ludzie i mają swoje słabości. Będziemy walczyć, a wtedy każdy wynik jest możliwy. Jesteśmy sportowcami i w każdym meczu niezależnie od klasy rywala gramy o zwycięstwo" - powiedział Andrzej Wrona.

 

Reprezentant Polski wierzy, że w środę bełchatowianie będą mieć swój dzień. Według niego kluczem do osiągnięcia dobrego wyniku może być mocna i dobra zagrywka oraz skuteczna gra w ataku.

 

Trener bełchatowian Miguel Falasca chciałby, by jego podopieczni przeciwko Zenitowi zagrali tak jak w pierwszej części sobotniego spotkania z Cuprum Lubin (3:1). Podkreślił, że szczególnie w pierwszym secie jego siatkarze bardzo dobrze prezentowali się w każdym elemencie gry i pokazali, że mają duże możliwości.

 

Lisinac dodał, że w Kazaniu trzeba być skoncentrowanym od pierwszej do ostatniej piłki. "Taka drużyna jak Zenit wykorzysta nasz każdy błąd czy przestój. Myśląc o dobrej zaliczce w naszym zespole wszystko musi pracować perfekcyjnie" - tłumaczył środkowy.

 

Według niego dla PGE Skry to "najważniejszy i decydujący" moment obecnego sezonu. "Dwumecz z Zenitem oraz pozostałe spotkania rundy zasadniczej w ekstraklasie zdecydują o tym, czy w tym sezonie zagramy o kolejne trofea. Ja wierzę, że tak będzie, bo ostatnie mecze pokazały, że nasza forma jest dobra" - wyjaśnił.

 

Drużyna PGE Skry do Kazania odleciała w poniedziałek. W kadrze znaleźli się wszyscy zawodnicy. Mecz Zenit – PGE Skra odbędzie się w środę o godz. 17.30 polskiego czasu. Rewanż zaplanowano na 24 marca w łódzkiej hali Atlas Arena.