Wszołek to jeden z kilku piłkarzy, którzy do kadry wracają po dłuższej przerwie. Wychowanek Wisły Tczew po raz ostatni w narodowym trykocie wystąpił w maju 2014 roku przeciwko Niemcom. Biało-czerwoni zremisowali wówczas 0:0, a Wszołek pojawił się na boisku na ostatnie dziewięć minut.

 

Przy kolejnych meczach reprezentacji piłkarz grający wcześniej w Sampdorii był pomijany. Ale Nawałka nie zapomniał o nim i został powołany na najbliższe dwa spotkania - środowy z Serbią w Poznaniu (początek, 20.45) oraz w sobotę we Wrocławiu z Finlandią (17.30).

 

"Faktycznie minęło trochę czasu od ostatniego powołania. Przez te lata na pewno poprawiłem się taktycznie, bo to był zawsze mój mankament. Cały ostatni rok trenowałem na lewej defensywie, grając jako piąty obrońca w ustawieniu 3-5-2. Poprawiłem też grę lewą nogą. W lidze włoskiej wszystko opiera się na taktyce, dużo treningów w klubach poświęconych jest taktyce" - wyjaśnił Wszołek.

 

Piłkarz jesienią przeszedł z Sampdorii do Verony, gdzie "odżył" i coraz częściej gra w podstawowym składzie.

 

"Najważniejsze w tym wszystkim jest zaufanie trenera. Będąc trzeci rok we Włoszech dostałem teraz taką szansę od szkoleniowca Luigiego Delneriego. Jak przyszedłem do Verony, szkoleniowcem był Andrea Mandorlini. On grał trochę innym ustawieniem i nie widział mnie w składzie" - przyznał.

 

"Potem przyszedł Delneri, który wcześniej prowadził Sampdorię i powiedział, że widzi mnie, jako bocznego obrońcę. Czując takie prawdziwe zaufanie trenera mogę dzięki temu podejmować na boisku trudne decyzje. To zupełnie inna sytuacja, gdy wchodzisz z ławki i boisz się zepsuć jedną piłkę, bo masz 10 minut i musisz się jak najlepiej w tym czasie pokazać" - dodał.

 

Regularna gra w klubie sprawiła, że znów odebrał telefon od selekcjonera biało-czerwonych.

 

"Cieszę się, że ponownie zostałem zauważony przez trenera Nawałkę. Jeszcze w trakcie eliminacji selekcjoner dzwonił do mnie, dawał sygnały, że jest zainteresowany moją osobą. Odwiedził mnie, gdy jeszcze z Bartkiem Salamonem graliśmy w Sampdorii i naprawdę czuliśmy to wsparcie. Teraz powiedziałem sobie, że to jest ten moment, kiedy muszę pokazać klasę" - podkreślił.

 

Powołania na mecze z Serbią i Finlandią stara się nie traktować jako ostatniej szansy na wyjazd na Euro.

 

"Staram się nie myśleć w ten sposób. Ja muszę wyjść na boisko i dawać z siebie jak najwięcej zarówno w klubie, jak i w reprezentacji. Jak się pokażę z dobrej strony to wierzę, że zostanie to zauważone" - podsumował Wszołek. (