Takiej gali PBN jeszcze nie było. Co walka, to zagadka owinięta w enigmę (no może z wyjątkiem starć Brodnickiej z Torti i Masternaka z Fieldsem, w których faworytami są Ewa i Mateusz). Po raz pierwszy nielegalni bukmacherzy w głównej walce wieczoru pomiędzy Ericem Moliną i Tomaszem Adamkiem przyjmują zakłady idealnie równo – po 1,83 na każdego.

 

Ja w polstatowskiej sądzie w studiu Punchera też wytypowałem remis. Aczkolwiek wiem, że to rozwiązanie najmniej prawdopodobne. Ale faworyta tu nie ma. Wszyscy powtarzają, że decydować będzie szybkość.

 

Trener Roger Bloodworth zapewnia, że Adamek będzie szybki jak nigdy. Przećwiczyli to już gasząc światło w hotelowym pokoju i zanim Rogi nacisnął wyłącznik, Tomek był już w łóżku. Bajka zapożyczona od Muhammada Alego, ale kto dzisiaj pamięta, że ten bajer wymyślił Ali? Za to wszyscy piszą jak szybki będzie Adamek, a sam Tomek ich w tym utwierdza.

 

Ale nie mniej istotna od szybkości będzie odporność na ciosy. Molina przegrał przed czasem 3 razy, został znokautowany przez Ashantiego Jordana, padał w walce z Arreolą i przeżył 3 nokdauny zanim nie dobił go w 9 r Wilder. Tomek przegrał przed czasem tylko z Witalijem Kliczką, ale nie leżał na deskach gdy sędzia ringowy Massimo Barrovecchio przerywał walkę. Teoretycznie więc i tu punkt dla Adamka. Ale... odporność na ciosy się ma, a potem może być jedna walka, jeden straszliwie mocny cios (albo kumulacja wielu ciosów) i … pstryk. Odporność się traci. A Tomek Adamek dostał tyle strasznych ciosów w walce z Kliczką, że to musiało się odbić na jego odporności.

 

Świętej pamięci Jurek Kulej mówił mi, że sygnałem, ze dzieje się coś niedobrego w tej materii jest... słodkość w ustach po zainkasowaniu mocnego ciosu! On poczuł taką słodkość 2 razy, raz po walce z Niemcem i raz po ligowym meczu i uznał, że trzeba kończyć. Chociaż mógł jeszcze walczyć o kolejny medal olimpijski w Monachium.

 

Mam nadzieję, że Tomek Adamek nie poczuje słodkości w ustach po walce z Ericem Moliną i wygra. A potem jeszcze powalczy na Polsat Boxing Night 6. Słodkość w ustach zostawmy Molinie.