Mateusz Borek: Z nami jest człowiek, który nie walczył, ale i tak sporo zdrowia stracił. Odnoszę wrażenie, że ta walka kosztowała Ci sporo energii?

 

Fiodor Łapin: Tak, to prawda. Uczulałem Krzyśka, że będzie to ciężka walka, bo Steve to dobry zawodnik, który z nimi nie przegrał w oczywisty sposób. Zawsze dzielnie stawiał czoła rywalom. Dwa liczenia w drugiej rundzie ustaliły nam taktykę na resztę pojedynku. Cieszymy się, że pierwsza obrona mistrzowskiego pasa jest już za nami, bo ta pierwsza zawsze jest najtrudniejsza.

 

Mimo, że Cunningham cztery razy był na deskach to kilka wyrównanych rund było. Amerykanin zaskoczył mnie swoją energetyką w ringu i innym stylem boksowania.

 

To charakterny chłopak i wiedziałem, że ani przez moment nie odpuści. Na walkę z nim trzeba dać z siebie wszystko. Zobaczyliśmy w ringu prawdziwego wojownika, który był przygotowany do walki z Krzyśkiem.

 

Przekonaliśmy się co odróżnia świetnych zawodników od mistrzów. W tym sporcie musisz mieć czym uderzyć i musisz móc dużo przyjąć.

 

Zgadza się! Do tego musisz potrafić znaleźć sobie pozycję do uderzenia kiedy przeciwnik się tego nie spodziewa. Mieliśmy kilka wariantów na tę walkę. Zauważyłem już w walce z Włodarczykiem, że Steve nie potrafi wyprowadzić dłuższej serii ciosów idąc do przodu. Plączą mu się wtedy nogi. Ma problemy z koordynacją.

 

Całą rozmowę z Fiodorem Łapinem zobaczcie w materiale wideo.