Davida Silvę zawsze ogląda się z wielką przyjemnością, bo ma łatwość w gubieniu rywali i posyłaniu prostopadłych piłek. W pierwszym meczu z Realem Madryt nie miał jednak łatwo, bo był natychmiast podwajany, potrajany i musiał szybko oddawać piłkę.

W czterdziestej minucie Hiszpan złapał się za kolano i poprosił o pomoc medyczną. Po chwili rozmowy z lekarzami okazało się, że Silva nie jest w stanie kontynuować spotkania. Zmienił go Kelechi Iheanacho, a kibice Manchesteru City - prócz uważnego śledzenia meczu - szukali jakichkolwiek informacji na temat zdrowia swojej gwiazdy.

Po meczu, który zakończył się bezbramkowym remisem, trener Manchesteru City Manuel Pellegrini przyznał, że Silva doznał kontuzji ścięgna i jego udział w spotkaniu rewanżowym jest wykluczony. Nie trzeba nikomu mówić, jak ważnym elementem w układance Chilijczyka jest hiszpańska "dziesiątka". Na początku drugiego meczu może nie będzie widać jego braku, bo to raczej Real ruszy do nieco śmielszego ataku, lecz jeśli dopnie swego i zdobędzie bramkę, to goście będą zmuszeni do podjęcia większego ryzyka. Wtedy rzeczywiście strata zrobi się zauważalna...