Mam nadzieję, że za rok nie powstanie podobny tekst o ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle. Wszak liga mistrzów świata potrzebuje największych gwiazd, potrzebuje silnych drużyn, które będą opierały się rosyjsko-włosko-tureckiej nawałnicy w Lidze Mistrzów.


Największe gwiazdy


W tym kontekście zatrzymanie najważniejszych siatkarzy w drużynie nowego mistrza Polski może tylko cieszyć. Trochę inaczej dzieje się ostatnio w Rzeszowie i Bełchatowie. Od 2005 roku, kiedy Skra wygrywała siedem kolejnych sezonów, skład drużyny był regularnie wzmacniany. Nawet jeśli odchodzili ważni zawodnicy, wnet ściągano kolejne gwiazdy. Można było mówić o pewnej kontynuacji.


Quo vadis Resovio?


I tak Krzysztofa Ignaczaka zastąpił najpierw Piotr Gacek, a później Paweł Zatorski. Wszyscy trzej byli podstawowymi libero reprezentacji Polski. Na rozegraniu rozpoczynał Andrzej Stelmach, następnie rządził Maciej Dobrowolski, a po nim przyszedł Miguel Angel Falasca. Teraz jest Nicolas Uriarte. Na przyjęciu PGE Skra miała Piotra Gruszkę, Michała Winiarskiego, Dawida Murka, Michała Bąkiewicza, Stephane’a Antigę, Bartosza Kurka czy Facundo Conte. Środek bloku to Damian Dacewicz, Robert Szczerbaniuk, Daniel Pliński, Marcin Możdżonek, czy Karol Kłos, a w ataku niezmiennie rządził Mariusz Wlazły.


Selekcjonerzy


Wszystkim dowodzili też znakomici fachowcy: Ireneusz Mazur, Daniel Castellani, Jacek Nawrocki (choć u niego właśnie Skra zakończyła dominację), Miguel Angel Falasca i Philippe Blain – wszyscy byli, bądź są selekcjonerami różnych reprezentacji. Ten ostatni to nowo mianowany opiekun drużyny, który ma za zadanie stworzenie ekipy na nowy sezon. A zadanie nie będzie łatwe.


Dwa lata temu Skra zdobywała mistrzostwo kraju w składzie: Uriarte – Wlazły, Antiga – Conte, Kłos – Wrona, Zatorski. To był niemal gotowy zespół do podboju Europy. Wracał po fatalnym sezonie, w którym Skra skończyła – po raz pierwszy od 10 lat – poza półfinałami PlusLigi. Nawet jeśli zespołowi „skradziono” Antigę, który rozpoczął trenerską pogoń za mistrzostwem świata, w jego miejsce przyszli Winiarski i Nicolas Marechal.


Został tylko Wlazły


Tymczasem minęły dwa lata, Skra wywalczyła dwa brązowe medale i w klubie na przyszły sezon nie będzie już z różnych powodów: Plińskiego, Możdżonka, Falaski, Antigi, Conte, Zatorskiego, Marechala, Tille, a i prawdopodobnie Lisinacia. Z mistrzowskiej drużyny ostał się tylko Wlazły. W ciągu tylko dwóch lat w Bełchatowie zapomniano o mistrzach!


Na przyszły sezon do ekipy Blaina zostali ściągnięci Artur Szalpuk i Bartosz Bednorz, a dalej ogrywany będzie Kacper Piechocki. Rozgrywać będzie Uriarte, a na środku zostają Karol Kłos i Andrzej Wrona. Podstawa więc jest i nie jest to takie trzęsienie ziemi jak obecnie w Rzeszowie, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że przy odpowiednim „zarządzaniu kryzysowym” w drużynie zostałby najlepszy polski libero – Zatorski, a i Conte grałby z przyjacielem z reprezentacji Argentyny dalej. Przy takich graczach – a może i Winiarskim – Piechocki junior, Szalpuk i Bednorz mogliby wypływać na szerokie wody.


Jaka strategia?


Przez lata Skra uchodziła za klub, który umie ukrywać wewnętrzne problemy i rozwiązywać je w zaciszach prezesowskiego gabinetu. Skład zaś budowany był strategicznie, spokojnie i w oparciu o największe nazwiska na polskim rynku: Wlazłego, Gruszkę, Kurka, Winiarskiego, Zatorskiego, Kłosa…


Chciałbym żeby ściągnięcie Szalpuka i Bednorza dało podobny efekt, ale obawiam się, że obaj potrzebują jeszcze trochę czasu, aby stać się liderami na miarę europejskich ambicji i mistrzostwa kraju. A konkurencja ZAKSY, Lotosu, Resovii, czy Cuprum nie ułatwi drogi na szczyt. Czy jest szczepionka na chorobę polskich mistrzów?