Przed sezonem wielu ekspertów stawiało odważną, ale racjonalną tezę: szesnaście zespołów powalczy w Tauron Basket Lidze o srebrne medale, zaś złoto zarezerwowane jest dla broniącego tytułu Stelmetu Zielona Góra. Mistrz Polski posiada zdecydowanie najlepszą kadrę i w półfinałach z Energą Czarnymi Słupsk miał to potwierdzić raz jeszcze.

Słupszczanie dość nieoczekiwanie rozprawili się w ćwierćfinałach z wyżej rozstawionym Polskim Cukrem Toruń i pełni wiary przystępowali do półfinałowego pojedynku z gigantem. Początek zwiastował kolejny łatwy mecz gospodarzy, których największym rywalem mogli się okazać... oni sami - Stelmet bowiem od dłuższego czasu nie zagrał prawdziwego dreszczowca z wysoką stawką i mógł zlekceważyć rywala.

Czarni po pierwszej kwarcie schodzili z wynikiem 22:26 uskrzydleni akrobatyczną trójką Folarina Campbella równo z syreną, a w drugiej połowie doskoczyli gospodarzy na jeden punkt. Stelmetowi wcale nie grało się łatwo, jednak cierpliwie powiększał przewagę i z minuty na minutę dominował rywali coraz mocniej: na półmetku było już 52:42.

W drugiej połowie również doszło do zrywu Czarnych, którzy zagrali naprawdę ambitnie i do pewnego momentu postraszyli mistrza Polski. Od stanu 64:61 na parkiecie dużo lepszy był jednak faworyt prowadzony przez Vlada Moldoveanu (20 pkt) i Mateusza Ponitkę (19), a przewagę zielonogórzanom przyniosły liczne kontrataki i wzmocnienie defensywy; gospodarze zapisali na swoim koncie pierwsze półfinałowe zwycięstwo i są już kroczek bliżej planowego finału.

Stelmet Zielona Góra - Energa Czarni Słupsk 93:73 (26:22, 26:20, 13:19, 28:12)