Hiszpańskie media informowały w dniu finału, że występ Krychowiaka stoi pod dużym znakiem zapytania. Uraz mięśniowy i gra na zastrzykach nie zwiastowała niczego dobrego. Mimo to Polak znalazł się w pierwszym składzie Sevilli, która dzielnie stawiała czoło FC Barcelonie. Los chciał, że spotkanie nie zakończyło się w 90 minutach, tylko w dogrywce...

Krychowiak nie przejmował się bólem i po prostu robił swoje. Jak na takie okoliczności zagrał świetny mecz. Jak zwykle był silną postacią środka pola, cechowała go odpowiedzialność oraz odwaga w zagraniach. Polscy kibice mogli tylko trzymać kciuki, by dotrwał do końca bez poważniejszego urazu. W poniedziałek sam zainteresowany zabrał głos na temat swojego zdrowia.

Zrobiłem szczegółowe badanie i z mięśniem jest wszystko OK. 120 minut nie pogorszyło mojego stanu zdrowia, jednak odnowiła mi się kontuzja. Będę pauzował około 2 tygodnie. Mogło być gorzej - napisał na Twitterze.