To trzeci wyjazd Vive na Final Four, drugi z panem na ławce trenerskiej. Z jakim nastawieniem jedziecie do Kolonii?

 

Tałant Dujszebajew: Mamy już ogromne powody do zadowolenia. Sięgnęliśmy po mistrzostwo Polski, krajowy puchar i teraz, w ostatni tydzień sezonu, w klubie, wszyscy jesteśmy w bardzo pozytywnych nastrojach. Za nami świetny rok. Występ w Final Four Ligi Mistrzów w najbliższy weekend może być taką wisienką na torcie. Mam nadzieję, że zrobimy wszystko, żeby najpierw w sobotę zagrać dobry mecz.

 

Mowa o półfinale z Paris Saint-Germain. Do momentu zakończenia krajowych rozgrywek, nie chciał pan mówić zbyt wiele o Kolonii, tłumacząc że zespół koncentruje się na lidze i pucharze. Po losowaniu, mówił pan o wyrównanym poziomie czterech najlepszych drużyn. Jak pan patrzy na PSG teraz?

 

Wrócę do mojej wypowiedzi tuż po losowaniu (3 maja) o tym, że wszystkie trzy zespoły, które jadą do Kolonii, są na tym samym, bardzo wysokim poziomie. Spójrzmy na THW Kiel, grają u siebie w domu, we własnym kraju i choćby przez to możemy mówić o bardzo groźnym przeciwniku. Veszprem z kolei, od kilku lat jest jedną z najmocniejszych drużyn w Europie, ale też na świecie i wreszcie Paris Saint Germain, który z każdym rokiem, pod względem rozwoju idzie w górę. Oczywiście od początku rozgrywek byli w gronie faworytów, a nawet kandydatem numer jeden na awans do Final Four. Patrząc z naszej perspektywy, cieszę się, że jesteśmy także w tej grupie czterech najlepszych drużyn. Teraz nie pozostaje nam nic innego jak tylko skupić się na tym, co czeka nas już za chwilę. Spodziewam się ciężkiego spotkania w półfinale, ale jak zawsze będziemy walczyć do końca.

 

Czy jakąś przewagą Vive jest to, że to już trzeci Final Four. PSG jedzie na turniej jako drużyna po raz pierwszy, choć wielu zawodników ma za sobą europejskie sukcesy w innych klubach…

 

Być może o jakiejś przewadze w tym aspekcie możemy mówić. Ale jak zawsze powtarzam w sporcie jeden dzień może zmienić wszystko. Tak naprawdę wszystko zweryfikuje się przecież w 24 godziny. W tym czasie musimy zagrać dwa dobre mecze. Prawdę mówiąc nie ma dużych przewag, różnic. To, co mogę powiedzieć dzisiaj, za nasz zespół, to może to, że jesteśmy trochę lepiej przygotowani

 

Lepiej niż rok temu?

 

Jeżeli trzy lata temu był pierwszy awans, to było pierwsze doświadczenie i coś niesamowitego. Za drugim podejściem, rok temu, byliśmy nieco lepiej przygotowani. Tym razem, myślę, mamy jeszcze więcej możliwości, żeby zagrać lepszy półfinał.

 

Do Kolonii jedzie grupa 750 kibiców z Polski. Czy w tej ogromnej hali, jaką jest kolońska Lanxess Arena, słyszycie ich wsparcie?

 

To wsparcie kibiców jest dla nas niezwykle ważne. Nasze żółto-biało-niebieskie barwy rzucają się w oczy z perspektywy parkietu. Naprawdę nasi kibice dają z siebie wszystko. Mają wystarczająco siły, że dobrze ich słychać na płycie boiska. I jesteśmy bardzo im za to wdzięczni. Ale skoro pytasz o kibiców, wrócę do wydarzenia, o którym wiele osób pewnie już zapomniało, a dla nas było niezwykle ważnym i zapadającym w pamięć. Mówię o grupie kibiców, która na początku sezonu przyszła na trening po dotkliwej porażce na wyjeździe z Vardarem Skopje. Zrobili to, by dodać nam otuchy i pokazać, że są z nami. To jest coś wspaniałego, że możemy liczyć na naszych kibiców zarówno w najtrudniejszych momentach jak i teraz, kiedy świętujemy sukcesy. Od tej pory zawsze powtarzam, że wszystko, co robimy, robimy właśnie dla nich.