To ewidentnie nie był dzień Arkadiusza Milika. W normalnych warunkach nasz napastnik nie ma problemu z wykorzystaniem choćby jednej z takich sytuacji, które miał w meczu przeciwko Niemcom. Mogłoby się wydawać, że biało-czerwoni zamkną się na własnej połowie i na przestrzeni 90. minut będą mieli dwie, może trzy okazje do strzału, ale tego nie uświadczyliśmy. Sam Milik jest tego najlepszym przykładem.

Pierwszą szansę miał w pierwszej połowie - może nie była ona stuprocentowa, ale była. Wtedy jednak dobrze przypilnował go Mats Hummels, z którym to Milik musiał użerać się jeszcze wiele razy. Już wtedy - to była dwudziesta pierwsza minuta - Robert Lewandowski miał lekkie pretensje do napastnika Ajaksu. W drugiej połowie mogło być jeszcze piękniej, bo kilkanaście sekund po wznowieniu gry Polacy powinni objąć prowadzenie. Po raz kolejny dobrze dośrodkował Kamil Grosicki, a idealnie na piłkę nabiegał właśnie Milik. Problem w tym, że zamiast dostawić nogę, próbował pokonać Manuela Neuera głową... Piłka przeleciała obok słupka, a on mógł ukryć twarz w dłoniach.

Warto też zauważyć ładne rozegranie rzutu wolnego razem z Lewandowskim. Gdyby tylko snajper Ajaksu nieco bardziej dokręcił piłkę, bylibyśmy świadkami jednego z bardziej efektownych rzutów wolnych w ostatnim czasie. Nie wpadło jednak wtedy, nie wpadło kilka minut później, kiedy Milik znowu stanął przed wyborną okazję, ale w ostatniej chwili skiksował. Słabszy dzień zdarza się każdemu, więc możemy być szczęśliwi, że nie przegraliśmy z Niemcami, a i gorzej nasz zawodnik pewnie już nie zagra. To są właśnie upragnione pozytywy.

Występ Arkadiusza Milika w załączonym materiale wideo.