Dziennikarz ze Szwajcarii, Markus Bruetsch ("Schweiz am Sonntag"), który pojawił się w obozie polskiej kadry przyznaje: "Dyskusja w mediach jest gorąca. Można się nawet zastanawiać, czy nie odstrasza kibiców od reprezentacji". Na ostatnich meczach towarzyskich frekwencja nie była najlepsza. "Jednak na meczu z Francją pojawiło się 7-8 tysięcy Szwajcarów i kibicowali całym sercem" - mówi reporter.

Gdy zaczyna się czytać skład Szwajcarii natrafia się na na trzy nazwiska rodowitych Szwajcarów - na początek: bramkarz Yann Sommer, prawy obrońca Stephan Lichsteiner i środkowy obrońca, Fabian Schaer. Wszyscy inni to "Secondos" - jak nazywa się obywateli Szwajcarii, którzy wywodzą się z innych krajów! Drugi środkowy obrońca, Johan Djourou przyszedł na świat w Abidżanie, w portowym mieście Wybrzeża Kości Słoniowej. Na lewej obronie występuje Ricardo Rodriguez, który co prawda urodził się w Szwajcarii, ale rodzice pochodzą z... Chile. Linia pomocy to piłkarze z dawnej Jugosławii - Valon Behrami, pochodzący z Kosowa, Granit Xhaka, pochodzący z Albanii i Macedończyk Blerim Dżemaili. Niezwykłe zdarzenie miało miejsce w pierwszym spotkaniu turnieju Szwajcarii. Granit Xhaka zagrał po raz 40 dla Szwajcarii, a jego brat Taulant Xhaka reprezentował Albanię. Taulant wcześniej występował we wszystkich juniorskich reprezentacjach Szwajcarii - również z młodzieżówce. Jednak na początku eliminacji EURO 2016 zdecydował, że będzie reprezentował ojczyznę, z której pochodzą rodzice. Xhaka kontra Xhaka - to był temat światowych mediów! Jeszcze nigdy w historii finałów EURO - a przypomnę, że odbywa się 15. edycja - nie było takiego meczu, że brat zagrał przeciwko bratu! W ataku Szwajcarii gra trzech innych piłkarzy z Bałkanów - Xherdan Shaqiri, pochodzący z Kosowa, Haris Seferović, który ma korzenie w Bośni oraz Admir Mehmedi z Macedonii!

Prawdziwi to Szwajcarzy, czy nie? Coś jakbym słyszał, kto jest prawdziwym Polakiem, a kto nie. "Echte Schweizer" - tak to brzmi po niemiecku. Oliwy do ognia ponad rok temu dolał Lichsteiner, który powiedział, że brakuje piłkarzy, z którymi identyfikują się kibice. Można mniemać, że upominał się za piłkarzami, których odstawił selekcjoner Vladimir Petković - za Pirminem Schweglerem, Fabianem Lustenbergerem, czy Tranquillo Barnettą (dwóch z nich to "prawdziwi Szwajcarzy", trzeciego przodkowie pochodzą z Włoch, sic!). Rzecz jasna trochę łagodził swoją opinię, dodając: "Nie chodzi mi o prawdziwych Szwajcarów i innych Szwajcarów, ale kwestia identyfikacji społeczeństwa z reprezentacją jest istotna". Media zwracały uwagę na wypowiedź Lichsteinera również w kontekście dramatycznie malejącej frekwencji na meczach kadry. Brakowało kibiców i słynnych okrzyków: "Hopp Schwiiz"

Petković nie był zadowolony z wywiadu i wezwał Lichsteinera na rozmowę. "O wszystkich istotnych kwestiach" - jak później powiedział selekcjoner, który sam przyszedł na świat w Sarajewie. Petković w ostatnich miesiącach zapewniał, że dyskusja nie ma sensu. W podobnym duchu wypowiedział się Behrami: "Szwajcaria wiele nam dała. Byłem uciekinierem i tutaj zostałem wspaniale przyjęty. Teraz każdy z nas chętnie przyjeżdża na spotkania reprezentacji". Tyle, że najlepszy piłkarz Szwajcarii - autor hat-tricka na Mundialu z Hondurasem - Shaqiri niedawno powiedział, że zastanawia się nad grą dla reprezentacji Kosowa. Więc znowu dolana została oliwa do ognia, tyle że ze strony "Secondo"! Dyskusja dyskusją, ale na boiskach Francji zespół "prawdziwych Szwajcarów" i "Secondos" tworzy jedność. Bośniacki selekcjoner - ze szwajcarskim paszportem - potrafi wpłynąć na podopiecznych. I pod względem taktycznym, i pod względem mentalnym.