W pierwszym meczu w Belgradzie Zagłębie zremisowało 0:0, ale z przebiegu spotkania gospodarze byli zespołem zdecydowanie lepszym i tylko szczęściu lubinianie zawdzięczali, że nie stracili kilku goli.

 

Pomocnik Zagłębia Arkadiusz Woźniak w rozmowie z PAP przyznał, że rzeczywiście w pierwszym pojedynku z Partizanem szczęście było po ich stronie. - Ale aby mieć szczęście, trzeba mu dopomóc, aby przyszło i my to zrobiliśmy. Zagraliśmy w Belgradzie dobrze taktycznie, konsekwentnie i co prawda rywal miał kilka sytuacji bramkowych, ale nie były to czyste okazje. Wywieźliśmy bezbramkowy remis i jest to wynik, który sprawia, że awans do kolejnej rundy jest dalej sprawą otwartą – dodał.

 

Za Zagłębiem przemawia teraz atut własnego boiska w rewanżu, ale z drugiej strony nie tylko porażka, lecz także każdy bramkowy remis będzie oznaczać koniec przygody lubinian z europejskimi pucharami. Woźniak przyznał, że doskonale zdają sobie z tego sprawę i na pewno sztab szkoleniowy przygotuje odpowiednią taktykę, która da wygraną z Serbami. - Partizan to jest zespół, który lubi prowadzić grę i na pewno nie zmieni taktyki. Dlatego będziemy musieli zagrać konsekwentnie oraz uważnie w defensywie i szukać szans w szybkim ataku. Nie możemy jednak za bardzo się cofnąć, bo to prędzej czy później może się źle skończyć. Trenerzy na pewno ustalą odpowiednią taktykę i jeżeli ją zrealizujemy, jestem przekonany, że awans jest w naszym zasięgu – dopowiedział skrzydłowy Zagłębia.

 

W podobnym tonie wypowiadali się po ostatnim wygranym 4:0 ligowym meczu z Koroną Kielce inni piłkarze zespołu trenera Piotra Stokowca. - Partizan to znana marka w Europie. Może z za dużym respektem podeszliśmy do pierwszego meczu, ale i tak wywieźliśmy dobry wynik. Teraz ponownie będziemy musieli zagrać konsekwentnie w obronie i szukać swoich okazji w kontratakach, bo na pewno będziemy mieli swoje szanse na gola – powiedział obrońca Jakub Tosik.

 

Lubinianie w starciu z Koroną pokazali się z bardzo dobrej strony. Wynik spotkania został ustalony już po pół godzinie i później podopieczni trenera Stokowca spokojnie kontrolowali wydarzenia na boisku. Woźniak stwierdził, że zespół czuje się dobrze przygotowany do sezonu, ale ekstraklasa to jednak nie to samo co Liga Europejska. - W czwartek będzie zupełnie inny mecz, doskonale zdajemy sobie z tego sprawę. Cieszy nas jednak, że potrafiliśmy zagrać z Koroną skutecznie, bo to dobrze rokuje przed starciem z Partizanem. Przed nami trudne zadanie, ale zrobimy wszystko, aby przygoda z pucharami trwała dalej – podsumował Woźniak.

 

Trener Stokowiec na przedmeczowej konferencji stwierdził natomiast, że w czwartek lubińskich kibiców czeka wielkie piłkarskie święto. - Pokażemy nasze Zagłębie, które ma ośmiu wychowanków w kadrze. To co zobaczymy jest tylko częścią drogi, którą zmierzamy. Wiemy, jaką marką jest Partizan, a my chcemy zbudować naszą markę, drużyny, która będzie regularnie grała w europejskich pucharach – dodał.

 

Szansę obu zespołów na awans do kolejnej rundy szkoleniowiec ocenił po 50 procent i zapewnił, że jego drużyna na pewno będzie równorzędnym rywalem dla Partizana. - Podchodzę do tego spotkania spokojnie. Mecze wygrywa się nie w dniu meczu, ale wcześniej. Niech wygra sport i lepsza drużyna – zakończył.

 

Początek meczu Zagłębia z Partizanem w czwartek o godz. 21.05.