Trochę ponad dwa miesiące minęły od czasu, kiedy Anglicy ostatni raz mierzyli się ze Słowacją. Podczas Euro 2016 mecz obu reprezentacji zakończył się bezbramkowym remisem. W ćwierćfinale nasi południowi sąsiedzi zostali rozbici przez Niemców, a ”Synowie Albionu” sprawili swoim fanom przykrą niespodziankę odpadając z Islandią.

 

Po rozczarowaniu, jakim były mistrzostwa Europy Anglicy zdecydowali się na zmiany. Nowym selekcjonerem został Sam Allardyce. Piłkarze powołani przez ”Big Sama” na spotkanie ze Słowacją w większości występowali na Euro 2016. Tak więc od pierwszej minuty grali m.in. Harry Kane i Wayne Rooney. Dla tego drugiego był to występ numer 116 w reprezentacji i tym samym ma on najwięcej meczów w kadrze w historii licząc tylko zawodników z pola. Ogólnym rekordzistą jest Peter Shilton (125 występów).

 

Od początku dłużej przy piłce utrzymywali się goście, ale składnej akcji nie potrafili stworzyć. Słowacy byli świetnie zorganizowali w obronie i akcje Anglików najczęściej kończyły się na 25. metrze od bramki Matusa Kozacika. Pierwsza połowa nie zachwyciła.

 

W drugich 45 minutach podopieczni Allardyce’a grali już szybciej. W 57. minucie za brzydkie zachowanie i drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał kapitan Słowaków Martin Skrtel. To dało Anglikom więcej miejsca na murawie. Ich ataki nie ustawały. W samej końcówce na lewej stronie dobrze pokazał się Danny Rose, podał do Lallany, a ten pokonał bramkarza Słowaków. Był to najpóźniej strzelony gol w historii eliminacji mistrzostw świata. Trzy punkty pojechały do Anglii.

 

Słowacja - Anglia 0:1 (0:0)

Bramki: Lallana 90+5