Choć może Robert Talarek nie ma imponującego rekordu, to trzeba przyznać, że jest bardzo dobrym pięściarzem. W swojej karierze walczył z naprawdę dobrymi zawodnikami, bo choćby z Liamem Smithem - byłym mistrzem świata, który nie tak dawno przegrał z Canelo Alvarezem. Od początku było widać, że z Sebastianem Skrzypczyńskim powiniene sobie szybko poradzić.

Jego przeciwnik rzadko przegrywa przed czasem, ale tym razem taki los musiał go spotkać. Po mocnym prawym Skrzypczyński ledwo utrzymał równowagę, a po chwili - wykorzystując resztki sił - udał się chwiejnym krokiem w kierunku lin. Otrzymał jeszcze jedno uderzenie - na szczęście lekkie - w wątrobę. Sędzia musiał przerwać pojedynek.