Tomasz Drwal z Rousimarem Palharesem zmierzył się w 2010 roku podczas gali UFC 111 w New Jersey. Walkę przegrał przez dźwignię na nogę już w 45 sekundzie pojedynku i z pewnością zabójczy parter będzie najmocniejszą bronią brazylijskiego "Toquinho". Z Materlą krakowianin mierzył się natomiast podczas KSW 31 w trójmiejskiej Ergo Arenie, gdzie przegrał przez TKO cztery sekundy przed gongiem kończącym ostatnią, trzecią rundę.

***

Maciej Turski: Jesteś zawodnikiem, który miał okazję mierzyć się zarówno z Michałem Materlą, jak i Rousimarem Palharesem. Wielu twierdzi, że Brazylijczyk najlepsze czasy ma już za sobą, ale cały czas jest zawodnikiem niezwykle niebezpiecznym i Ty coś o tym możesz powiedzieć...

Tomasz Drwal: Ja nie walczyłem z Palharesem… To był po prostu wypadek przy pracy. Z przetrenowania, po całym okresie przygotowawczym byłem na tyle spięty, że walczyłem kompletnie odwrotnie niż mieliśmy przygotowane w planie taktycznym. Miałem nie kopać, a kopnąłem i dałem nogę na tacy gościowi, który jest znany z tego, że urywa nogi. Długo nie powalczyłem, ale to jest facet, który jest naprawdę nieobliczalny. Rozmawiałem później z amerykańskim grapplerami światy klasowej, którzy mieli okazję z nim trenować. Oni mówili, że Palhares ma po prostu "opóźniony zapłon" i nieświadomie przeciąga wszystkie dźwignie. Miałem z nim okazję spotkać się na innej gali i obserwowałem jego rozgrzewkę. Dosłownie w moment potrafi z klinczu znaleźć się przy kostce, a przy okazji robi to naprawdę zwinnie. Zrobiło to na nas ogromne wrażenie i świadczy o jego dużej klasie.

Czy parter to jedyna mocna strona Palharesa?

On jest świetny w parterze i nie chodzi tylko o dźwignie na nogi. Ciągle utrzymuje rytm regularnych startów i ciągle się realizuje. Dla mnie jest to naprawdę ciekawy pojedynek, ale zawsze będę trzymał polską stronę. Będzie to jednak dla Michała ciężki pojedynek. Może nas czekać grapplerskie starcie. Niektórzy zapewne odbiorą to jako antyreklamę i faktycznie dla oka może być to walka mniej interesująca, ale obaj doskonale czują się w tej płaszczyźnie.

Wydaje się jednak, że Michał mimo wszystko powinien unikać tego parteru…

Michał może starać się zdystansować swojego rywala i spróbować trafić go w stójce. Zadawanie się z "Bennym Kuleczką", który ma krótkie ręce, krótkie nogi jest naprawdę ryzykownym wyborem. Radziłbym Michałowi, aby postawił jednak na rozwiązanie w stójce.

W załączonym materiale wideo wypowiedź Tomasza Drwala.