Mateusz Borek: Już w najbliższą sobotę nasz Marcin Held zmierzy się w Meksyku z wielkim Diego Sanchezem. Jak się czujesz, Marcin?

Marcin Held: Czuję się dobrze. Już się zaaklimatyzowałem. Przyleciałem tu odpowiednio wcześniej. Jestem bardzo dobrze przygotowany.

Świetny debiut w UFC ci się zapowiada.

Tak naprawdę od początku ta przygoda z Bellatorem to był tylko taki wstęp. Nie planowałem tam zostać na zawsze. Zawsze moim celem było rywalizować z najlepszymi zawodnikami świata. Także musiałem w końcu trafić do UFC. Bardzo się cieszę, że dostałem możliwość walki z Diego Sanchezem.

Była szansa coś pozwiedzać w Meksyku? Wpaść na jakieś burrito? Czy raczej pilnujemy wagi?

Może nie wagi, ale pilnuję diety i nie chcę eksperytmentować za bardzo z tymi lokalnymi przysmakami. Wszystkie posiłki przygotowuję sam w mieszkaniu. Jakieś drobne zwiedzanie było, ale tak naprawdę pozwiedzam po walce. Zostanę tu jeszcze tydzień. Te dwa tygodnie były bardzo intensywne, dużo obowiązków względem UFC. Także mało czasu na przyjemności.

Cała rozmowa z Marcinem Heldem w załączonym materiale wideo.