Held od dłuższego czasu przebywa w Meksyku - tam odbędzie się gala - by przyzwyczaić swój organizm do specyficznego klimatu i wysokości nad poziomem morza. Ma także za sobą kilka obowiązków medialnych, a w czwartek po raz pierwszy spotkał się z przeciwnikiem. Doszło do tradycyjnego "starcia" twarzą w twarz, w którym oczywiście lepiej czuł się Diego Sanchez. W tym - trzeba przyznać - jest naprawdę niezły.

 

Sanchez próbował nastraszyć Polaka groźnym spojrzeniem, a później poinformował, co go czeka po ich walce. Held raczej nie chciał wdawać się w przepychanki słowne. Możemy być jednak pewni, że podczas oficjalnego ważenia po raz kolejny dojdzie do konfrontacji, którą sprowokuje oczywiście Amerykanin.