Od kilku dni w Internecie trwała burza dotycząca ewentualnej walki Masternaka z Głowackim. W Puncherze Babiloński, właściciel grupy Babilon Promotion, zdradził, jak z jego perspektywy wyglądały negocjacje. - Została rzucona propozycja. W ciągu kilku godzin dostaliśmy odmowę. Zdziwiłem się, bo w sieci czytałem, że Mateusz i Krzysiek chcieli walczyć. Myślałem, że Masternak podejdzie do sprawy poważnie - powiedział Babiloński i dodał, że jego zdaniem Masternak powinien boksować w Polsce, a nie w "RPA czy w Moskwie".

- Wszyscy w środowisku wiemy, że Mateusz jedną nogą jest wolnym bokserem. Dlatego złożyliśmy tą propozycję. Ta walka miałaby sens, między Głowackim a Masternakiem iskrzy. Takie bitwy powinny się odbywać. Głowacki bardzo chciał tej walki, nawet nie zapytał, za ile będzie walczył - dodał.

 

Na koniec Babiloński wyjaśnił swoją nieobecność w studiu Punchera. - Nie mogę być, bo wyjazd do Vegas, który planuję od dwóch miesięcy, jest ważniejszy niż informacja za pięć dwunasta, że zapraszasz mnie do studia. Chętnie z tobą porozmawiam w cztery oczy albo przed kamerami - powiedział.

Następnie głos zabrał Masternak. - Tomek powiedział wiele nieprawdziwych rzeczy - stwierdził i wyjaśnił: - Owszem, dostałem zapytanie na temat walki. Był telefon i wstępnie powiedziałem "tak", chociaż kilka rzeczy trzeba wziąć pod uwagę. Jak na przykład to, że do końca roku mam kontrakt. Druga kwestia - kiedy miałem pas mistrza Europy i Babiloński chciał tej walki, nie dzwonił do mnie, tylko do menedżerów... Dlatego uważam, że to była manipulacja i prowokacja - ostro spuentował 29-latek.

"Master" zapewnił, że dziś nie może sam podjąć decyzji o ewentualnej walce. - Chciałbym tego pojedynku, ale mam szacunek do swojej kariery. I nie chcę negocjować walki z Głowackim tylko dlatego, że ktoś rozdmucha jakąś informację w mediach - zakończył.

 

W załączonym materiale wypowiedzi Mateusza Masternaka i Tomasza Babilońskiego.