Centrowitz, którego ojciec także był lekkoatletą i olimpijczykiem (1976), został w Rio de Janeiro pierwszym od 1908 r. amerykańskim zwycięzcą na tym dystansie. Uzyskał czas 3.50,00.

 

"To dla mnie trudna, prawie upokarzająca sytuacja, gdy jadę samochodem na uczelnię, a dzieciaki biegną obok w asyście. Wtedy czujesz się jak celebryta, a ja o sobie nigdy tak nie myślałem i nie zamierzam niczego robić, by się nim stać" - dodał 27-letni lekkoatleta w rozmowie z portalem wusa9.com.

 

Równie trudno pogodzić się mistrzowi olimpijskiemu z opinią niektórych ludzi i mediów.

 

"Myślą, że jestem kolejnym facetem, który osiągnął już w życiu najważniejszy cel i nie ma nic do udowodnienia. A tak nie jest" - dodał.

 

Centrowitz nie tylko myśli o medalu na swoim dystansie w Tokio, ale i starcie na 5000 m. Ma jednak jeszcze większe marzenie - by Los Angeles zostało gospodarzem IO w 2024 r. i by mógł wystąpić przed własną publicznością.