Sytuacja Bayernu przed tym spotkaniem nie była najlepsza. Porażka z Atletico Madryt spowodowała, że Bawarczycy musieli zwyciężyć w dwóch ostatnich starciach. Rostów miało być zadaniem prostszym, gdyż zespoł z Rosji w pierwszym meczu poległ w Monachium aż 0:5. Dodatkowo podopieczni Carlo Ancelottiego chcieli zmazać plamę po przegranej w lidze z Borussią Dortmund.

 

Lewandowski i koledzy na początku pokazali, kto będzie dominował na murawie. Pierwsze ataki nie przyniosły jeszcze wyniku w postaci bramki. Rosjanie bronili się do 35. minuty, kiedy to Douglas Costa precyzyjnym strzałem umieścił futbolówkę w siatce rywali. Brazylijczyk jednak nie mógł być zadowolony z pierwszej połowy, gdyż w końcówce fatalnie zagrał do swoich obrońców, piłkę przejął Sardar Azmoun. Irańczyk popędził na bramkę Svena Ulreicha, ośmieszył Jerome’a Boatenga i pokonał bramkarza. Pierwsze 45 minut zakończyło się małą niespodzianką.

 

Dla niemieckiego stopera nie był to udany wieczór. Chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy faulował on piłkarze Rostowa w polu karny, a sędzia wskazał na ”wapno”. Jedenastkę pewnie wykorzystał Dmitrij Połoz. Radość gospodarzy nie trwała długo. Po ładnej akcji Bayernu wyrównał Juan Bernat. Bawarczycy nie mieli już jednak takiej przewagi jak w pierwszej odsłonie. Gdy wydawało się, że goście wrócą na właściwe tory, po raz kolejny zaskoczyli piłkarze Ivana Daniliantsa. Świetnym uderzenim z rzutu wolnego popisał się Christian Noboa.

 

W końcówce przyjezdni za wszelką cenę szukali gola, ale Rosjanie świetnie ustawili się w defensywie i nie pozwalali rozwinąć skrzydeł przeciwnikom. Ostatecznie sensacja stała się faktem i Bayern wraca z Rostowa bez punktu. Jeżeli Atletico nie przegra z PSV Eindhoven, to Bawarczycy stracą szansę na zajęcie pierwszego miejsca w grupie D.

 

FK Rostów – Bayern Monachium 3:2 (1:1)

Bramki: Azmoun 44, Połoz 50, Noboa 67  - Costa 35, Bernat 52