Przed rozpoczęciem tego sezonu Koronę wymieniano jako głównego kandydata do spadku. „Odkąd jestem w Kielcach, co rok słyszę to samo” – przyznał serbski pomocnik kieleckiej drużyny.

 

„Takie opinie tylko dodatkowo nas mobilizują. Każdego roku udowadniamy tym wszystkim fachowcom, że nie mieli racji skreślając nas jeszcze przed rozgrywkami” – dodał z satysfakcją w głosie Markovic.

 

Jeszcze po trzynastej kolejce, po przegranym 2:4 meczu z Legią Warszawa, Korona zajmowała ostatnie miejsce w tabeli. Ostatnie trzy zwycięstwa sprawiły jednak, że w drużynie poprawiły się nie tylko nastroje, ale sami piłkarze stawiają sobie coraz bardziej ambitne cele. „Na koniec sezonu chcemy być w pierwszej ósemce” – odważnie zapowiedział serbski piłkarz.

 

„W ostatnich latach mieliśmy trochę pecha. Zawsze brakowało nam jednego, czy dwóch punktów, aby załapać się do tej ósemki. Teraz chcemy wreszcie dopiąć tego celu i już po rundzie zasadniczej zapewnić sobie utrzymanie” – dodał Markovic.

 

W najbliższej kolejce Korona zagra na wyjeździe z Piastem Gliwice. „Jedziemy tam walczyć o trzy punkty” – zapowiedział piłkarz.

 

„Czeka nas na pewno trudny mecz, mimo że Piast nie jest ostatnio w najwyższej formie. Chcemy jednak kontynuować zwycięską passę. Ewentualne zwycięstwo mocno by nas przybliżyło do tej magicznej pierwszej ósemki” – stwierdził pomocnik Korony.

 

Ostatnie ligowe spotkanie z Pogonią może okazać się przełomowe w karierze 22-letniego zawodnika. W zwycięskim 4:1 meczu z zespołem ze Szczecina Markovic strzelił dwa gole, będąc jednym z najlepszych zawodników swojej drużyny. „Na taki mecz czekałem cztery lata" - przyznał pomocnik kieleckiego zespołu.

 

„Rozgrywałem już dobre spotkania w barwach Korony, ale takiego jeszcze nie. Do tego doszły dwie bramki. Dosyć długo to trwało, ale warto było czekać na ten moment" - dodał zadowolony Serb.

 

Kieleccy kibice zachwycają się szczególnie drugą bramką Markovica w spotkaniu z portowcami. „Wszyscy mi mówili, że strzeliłem pięknego gola" - mówił z dumą piłkarz.

 

„Sam w telewizji tak często oglądałem tę drugą bramkę, że zapomniałem o pierwszej. A przecież ona była tak naprawdę ważniejsza. Zdobyłem ją już na samym początku spotkania, w piątej minucie. Dzięki niej mecz ułożył się tak, jak to sobie zakładaliśmy. Łatwiej nam się później grało" - stwierdził Markovic.

 

Markovic do Korony przyszedł w styczniu 2013 roku. Debiut zaliczył w przegranym przez kielecką drużynę meczu z Lechią Gdańsk. Dobrze zapowiadającą się karierę młodego zawodnika przerwała ciężka kontuzja.

 

„W listopadzie 2014 roku zerwałem więzadła w prawym kolanie, miałem też połamaną łękotkę. Przeszedłem dwie operacje. Nie grałem przez rok. To był bardzo trudny okres w moim życiu. Na szczęście mam go już za sobą" - wspominał Markovic.

 

Piłkarz wrócił do zdrowia, ale ciężko było mu przebić się do podstawowego składu. „Przeżyłem wiele trudnych chwil, ale nigdy nie zwątpiłem w swoje umiejętności" - powiedział z pewnością w głosie.

 

„Wiadomo, że takie powroty po kontuzji są bardzo trudne. Trzeba od początku przekonywać trenera do siebie. Ale w końcu mi się to udało. Teraz nie mam zamiaru nikomu odpuścić miejsca w pierwszej jedenastce" - twardo zapowiedział serbski zawodnik.

 

Serb musiał pokonać wiele przeszkód, aby w końcu dopiąć celu. Nie tylko sportowych. Markovic jest jednym z czterech piłkarzy Korony z krajów spoza Unii Europejskiej (pozostali to Dmitrij Wierchowcow, Djibril Diaw, Sierhij Pyłypczuk). Jednocześnie na boisku może przebywać tylko dwóch.

 

„Kiedy kontuzji doznał Diaw, wskoczyłem do pierwszego składu. Ale już wkrótce mogę nie mieć tego problemu. Złożyłem podanie o polskie obywatelstwo. Mam nadzieję, że mój wniosek zostanie rozpatrzony pozytywnie" - powiedział z nadzieją pomocnik Korony.

 

Markovic, jak każdy piłkarz, ma swoje sportowe marzenia. Związane one są nie tylko z grą w kieleckim klubie.

 

„Chciałbym zagrać w reprezentacji Serbii, a może… Polski, jeśli dostanę polskie obywatelstwo. Jestem tu już dość długo, z językiem też nie mam problemów. Ten kraj dużo zrobił dla mnie, mógłbym założyć biało-czerwoną koszulkę" - przyznał Markovic.

 

Kieleccy kibice już nie wyobrażają sobie pierwszej jedenastki bez sympatycznego Serba. Ten jednak do całego zamieszania wokół swojej osoby podchodzi bardzo spokojnie. „Piłka nożna jest piękna, ale nieprzewidywalna" - powiedział z nutą zadumy w głosie piłkarz Korony.

 

„Dzisiaj możesz być na samej górze, jutro na dole. Jeden mecz zmienia wszystko. Jesteś tak dobry jak twoje ostatnie spotkanie. Cieszę się, że dobrze mi idzie. Ale już myślę o następnym meczu, znów dam z siebie wszystko" - zakończył serbski piłkarz Korony.