Przed spotkaniem zespoły znajdowały się w diametralnie odmiennej sytuacji. Liderująca Lechia pewnie wygrała tydzień temu z Górnikiem Łęczna 3:0, a dwa tygodnie temu pokonała u siebie Wisłę Płock 2:1. Po przejęciu sterów Wisły Kraków przez duet Kazimierz Kmiecik - Radosław Sobolewski, "Biała Gwiazda" stała się drużyną nieprzewidywalną. Najpierw została "zmiażdżona" na wyjeździe przez Pogoń Szczecin 2:6, a następnie rozgromiła u siebie beniaminka z Gdyni 5:1 i ostatecznie uplasowała się na 11. miejscu w ligowej tabeli. W zeszłym tygodniu "Wiślacy" doznali kolejnej wysokiej porażki z Lechem Poznań w półfinale Pucharu Polski (2:4), więc tym razem krakowscy kibice mogli się dla odmiany spodziewać wysokiej wygranej swojego zespołu.

Pierwsza połowa nie mogła zacząć się lepiej dla gospodarzy, którzy na prowadzenie wyszli już w piątej minucie meczu. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do piłki wyskoczył Arkadiusz Głowacki i bramkarz Lechii Vanja Milinković-Savić nie zdążył z interwencją. W 25. minucie Łukasz Załuska zademonstrował swojemu o piętnaście lat młodszemu rywalowi jak powinna wyglądać efektowna parada bramkarska, gdy obronił zmierzający pod poprzeczkę strzał z woleja Rafała Wolskiego. Trzy minuty później Wisła podwyższyła prowadzenie po efektownej akcji całego zespołu. Do wbiegającego w pole karne Rafała Boguskiego prostopadłe podanie wykonał Krzysztof Mączyński, a napastnik minął golkipera Lechistów i wpakował piłkę do pustej bramki.  W 34. minucie Boguski miał szansę, by ponownie wpisać się na listę strzelców, gdy mocno uderzył z odległości dwunastu metrów od bramki, ale piłka minimalnie minęła słupek. Pięć minut później podobnie efektownym strzałem popisał się Patryk Małecki, ale również nieznacznie się pomylił. Ostatecznie wynik do przerwy już się nie zmienił i do szatni Wisła schodziła ze sporą zaliczką.   

Na początku drugiej odsłony piłka znalazła się w końcu w bramce Wisły. Sędziujący zawody Bartosz Frankowski dostrzegł jednak zagranie ręką Grzegorza Kuświka i gol nie został uznany. W 51. minucie groźny strzał ze słabszej nogi na bramkę Pomorzan oddał Mączyński, ale na tablicy wciąż wyświetlał się wynik 2:0. W 62. minucie goście mieli okazję do "złapania kontaktu". W polu karnym "Białej Gwiazdy" padł Kuświk, a arbiter nie miał wątpliwości i podyktował "jedenastkę". Do piłki podszedł Marco Paixão, który posłał ją metr ponad bramkę Załuski. Gdyby strzał był choć odrobinę bardziej precyzyjny, bramkarz nie miałby szans, ponieważ rzucił się w kierunku przeciwnego słupka. Dwie minuty później kolejną szansę na dublet zmarnował Boguski, gdy z bliskiej odległości nie dał rady skierować piłki do bramki. W 77. minucie Milinković-Savić końcówkami palców obronił strzał groźny strzał młodego zawodnika Wisły Jakuba Bartosza. W 89. minucie gdańszczan pogrążył Mateusz Zachara, który po świetnej dwójkowej akcji z Mączyńskim wywalczył sobie miejsce w polu karnym i świetnie uderzył ustalając tym samym wynik spotkania.

Wisła Kraków - Lechia Gdańsk 3:0 (2:0)
Bramki: 1:0 Arkadiusz Głowacki (5'), 2:0 Rafał Boguski (26'), 3:0 Mateusz Zachara (88').

Wisła Kraków: Łukasz Załuska - Boban Jović, Arkadiusz Głowacki, Alan Uryga, Maciej Sadlok - Rafał Boguski (77' Jakub Bartosz), Krzysztof Mączyński, Denis Popovič, Petar Brlek (84' Mateusz Zachara), Patryk Małecki - Paweł Brożek (90+2' Piotr Żemło).

Lechia Gdańsk: Vanja Milinković-Savić - Rafał Janicki, Steven Vitória, João Nunes (46' Paweł Stolarski), Jakub Wawrzyniak - Rafał Wolski (46' Flavio Paixão), Miloš Krasić, Michał Chrapek (76' Sebastian Mila), Sławomir Peszko - Grzegorz Kuświk, Marco Paixão.

Żółte kartki: Peszko, Kuświk.
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).